Interpelacja nr 11212

Interpelacja w sprawie bardzo niebezpiecznej dla Polski propozycji wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej na lata 2028-2034

Adresat: minister spraw zagranicznych

Data wpływu: 2025-07-26

W skrócie

Poseł wyraża głębokie zaniepokojenie projektem budżetu UE na lata 2028-2034, argumentując, że prowadzi on do niekontrolowanej centralizacji władzy i ograniczenia suwerenności państw członkowskich, zwłaszcza Polski. Pyta o konkretne działania rządu w celu zablokowania lub zmodyfikowania niekorzystnych zapisów budżetowych oraz obrony interesów Polski w ramach UE.

Opis wygenerowany automatycznie na podstawie danych Sejmu RP · jak powstają opisy AI

Treść interpelacji

Szanowny Panie Premierze,

przedkładam niniejszą interpelację w związku z projektem wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej na lata 2028–2034, który – mimo oficjalnej narracji o „większej skuteczności i ambitnych celach“ – budzi uzasadniony niepokój jako instrument głębokiej centralizacji władzy i finansów, przeprowadzanej bez zmiany traktatów i poza kontrolą demokratycznych instytucji państw członkowskich.

Projekt budżetu na lata 2028–2034 nie jest jedynie technicznym dokumentem finansowym – stanowi on faktyczną próbę zmiany ustrojowego charakteru Unii Europejskiej z organizacji międzynarodowej opartej na państwach członkowskich na quasi-federację kontrolowaną przez Komisję Europejską. Co szczególnie niepokojące – zmiana ta dokonywana jest bez rewizji traktatów , czyli bez wymaganego konsensusu państw członkowskich i ich społeczeństw.

W istocie mamy do czynienia z budową nowego typu europejskiego superpaństwa, przypominającego w swej logice XIX-wieczne Cesarstwo Niemieckie, tworzące jednolity organizm wokół jednego centrum. Jednak współcześnie „bismarckowskie metody“ zostały zastąpione przez instrumenty finansowe: niepokorny wobec centrali kraj nie zostaje najechany czołgami, lecz pozbawiony funduszy i poddany „ścisłej kontroli wydatkowej“. Jest to wdrożenie koncepcji Mitteleuropy z 1915 roku , zgodnie z którą Europę Wschodnią i Południową podporządkowuje się gospodarczym interesom rdzenia.

Komisja Europejska, jako organ wykonawczy, zaczyna pełnić funkcję arbitra tego, które gospodarki mają prawo do rozwoju, a które mają być dostawcą siły roboczej i surowców. To fundamentalne naruszenie zasady równości państw członkowskich , bez jakiejkolwiek legitymacji demokratycznej.

Budżet zaplanowany na ponad 2 biliony euro (wzrost o ok. 70% względem budżetu bez KPO) ma być finansowany m.in. z własnych unijnych podatków : od tworzyw sztucznych, tytoniu, e-odpadów, emisji CO₂ (ETS1) oraz planowanego podatku cyfrowego i korporacyjnego. Tym samym komisja ma uzyskać niezależne od państw członkowskich źródła dochodów .

Należy jednak z całą mocą podkreślić, że te pieniądze nie biorą się z powietrza – pochodzą one z kieszeni obywateli . Każde euro pobrane przez komisję w ramach unijnego podatku to euro, które nie wpływa do budżetu narodowego , a więc nie jest kontrolowane przez obywateli za pośrednictwem ich własnego parlamentu . Tworzy to dwupoziomowy system fiskalny, w którym decydentem nie jest wybrany w wyborach powszechnych rząd, lecz organ wykonawczy o wąskiej legitymizacji politycznej.

Nowa struktura budżetowa zakłada centralizację decyzji finansowych w rękach wąskiej grupy decydentów wokół przewodniczącej Komisji Europejskiej i jej gabinetu, z ograniczeniem roli państw członkowskich. Z relacji medialnych i doniesień z Brukseli jasno wynika, że komisarze byli pozbawieni dostępu do pełnych danych budżetowych , a jedynie informowani o wydzielonych częściach.

Co jeszcze bardziej bulwersujące – komisarz UE ds. budżetu, skierowany z rekomendacji Pana Premiera, nie brał udziału w opracowaniu projektu . Jego rola ograniczyła się do formalnej prezentacji dokumentu. Oznacza to, że Polska nie miała realnego wpływu na kształt budżetu , a jednocześnie poniesie polityczne konsekwencje jego wdrożenia. Gospodarka niemiecka może zyskać, ale krytyka społeczna i medialna za ograniczenia w polityce rolnej czy spójnościowej uderzy w Polskę . To skandal i dowód na instrumentalne traktowanie Polski w strukturach wspólnotowych.

Proponowany budżet czyni z zasady warunkowości narzędzie presji politycznej. Rozszerzenie tej zasady na cały budżet oznacza, że każdy program może zostać zablokowany na podstawie arbitralnej decyzji komisji, powołującej się na nieprecyzyjne i zmienne kryteria „praworządności“.

Doświadczyliśmy już tego w przypadku środków z KPO, które były wstrzymywane wyłącznie ze względu na ideologiczne nastawienie KE wobec prawicowego rządu Polski . Co szczególnie znamienne, zmiana rządu w 2023 roku skutkowała odblokowaniem środków bez jakiejkolwiek zmiany ustaw sądowniczych , które rzekomo były przesłanką ich wstrzymania. To dowód, że praworządność była jedynie pretekstem . W praktyce chodziło o narzucenie określonej orientacji politycznej.

Planowana architektura budżetowa zakłada:

To uderzenie w podstawowe narzędzia rozwojowe polskich regionów i rolnictwa . Polska staje się nie beneficjentem, lecz instrumentem budżetu. Co więcej, znaczna część środków budżetowych w latach 2028–2034 zostanie przeznaczona na obsługę i spłatę zobowiązań zaciągniętych w ramach KPO , co oznacza, że nie będzie realnych nowych środków, a tylko transfery w ramach długu publicznego.

Wobec powyższego, propozycja budżetu UE na lata 2028–2034 jawi się jako skrajnie niekorzystna dla Polski . Jest to plan odejścia od Europy równych i suwerennych narodów , a zarazem instrument podporządkowania ich woli wąskiego grona brukselskich decydentów. W tym kontekście powstaje fundamentalne pytanie: gdzie jest granica utraty suwerenności? Czy zgadzamy się na budżet, który ograniczy nasze narodowe decyzje fiskalne, gospodarcze i polityczne?

W związku z powyższym zwracam się z pytaniami:

Inne interpelacje: Jarosław Sachajko

Wszystkie interpelacje →

Czym jest interpelacja? · Najnowsze interpelacje · Tematy interpelacji