Kiedy słucham pana ministra, posła Ryszarda Petru, który popada w autentyczną, jak rozumiem, irytację, gniew na nas, że my kwestionujemy pryncypia ustrojowe eurokołchozowe, to może troszkę na wyrost, ale przypomina mi się Mickiewicza ta piękna fraza o tym psie, co tak się wdroży do długo i cierpliwie noszonej obroży, że gotów kąsać rękę, co ją targa.
Panie Ministrze! Szanowni Posłowie! ZUS, piramida, bismarckowska piramida. Każdy polski patriota już na dźwięk tego nazwiska kanclerza żelaznego powinien rozumieć, że coś, co wprowadził w ruch, wyegzekwował, narzucił najpierw własnemu, a potem innym narodom, zamordysta Bismarck, to nie może być nic dobrego dla Polaka. Kiedyś mówiono, że niewolnictwa znieść nie można, kiedyś (Dzwonek) mówiono, że pańszczyzny znieść nie można. My, konfederaci, nie ustaniemy w wysiłkach zmierzających do wyzwolenia polskiego przedsiębiorcy, producenta, także konsumenta z tej piramidy finansowej, do której pan Petru chce wciągać gwałtem kolejne pokolenia.