Pan marszałek zapowiedział ogłoszenie przerwy, dlatego nie spieszę się z zabraniem głosu. Ale skoro już jestem przy głosie, kwestia akademicka w tej chwili dla pani, pani prezes, bo ta historia dla pani tu się kończy. Czy warto umierać za Trybunał Konstytucyjny, zważywszy na jego PRL-owską konweniencję, o czym wspomniał mój kolega? I czy czysto akademicko, pani prezes, nie warto byłoby jednak wrócić z tym trybunałem do Sądu Najwyższego? Czy potrzebujemy tego dualizmu? Czy to nie jest stwarzanie dobrych okazji do złych praktyk rozgrywania wzajemnego najwyższych organów władzy sądowniczej? Takie pytanie.
No i kwestia mocy sprawczej, mocy prawnej uchwał Sejmu. Byłbym ciekaw, na jakim stanowisku stoi tutaj trybunał. Czy uchwałą Sejm sam siebie może skutecznie zaagitować, zmotywować (Dzwonek) do tego, żeby wyrzucić do kosza konstytucję, ustawy razem z prezesem i sędziami dublerami, i niedublerami? Dwa pytania.