Wystąpienie w Sejmie · 24 lipca 2024

Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie ustanowienia roku 2025 Rokiem Olgi Boznańskiej (druki nr 358 i 475)

Mówi: Poseł Adrian Zandberg (Razem) · 16. posiedzenie Sejmu, punkt 15. porządku obrad

Dotyczy: druk nr 358, druk nr 475

Drodzy Państwo! Rzadko w tej Izbie fetujemy postać, którą trzeba nazwać artystką międzynarodową, bo prawda jest taka, że Boznańska, choć z Krakowa wyszła, z Krakowa, w którym przed wielką wojną niełatwo było kobiecie malarce, to ten Kraków opuszcza jako młoda dziewczyna, rozkwita artystycznie w Monachium, w którym zresztą też pod wieloma względami ma pod górkę, właściwie większość życia spędza w Paryżu. Ale faktem jest też, że tę jej twórczość przenika coś bardzo znajomego, coś, co rezonuje chyba szczególnie mocno tutaj, nad Wisłą. Żyjemy dzisiaj w świecie, w którym naszą wyobraźnię w dużym stopniu kształtuje estetyka internetowych memów. I w tej estetyce internetowych memów każdy wie, co to znaczy: uśmiechać się po polsku. I myślę, że właśnie taki wisceralnie polski brak wymuszonego, sztucznego, zakłamanego uśmiechu, uczciwa ekspresja smutku, że ta psychologiczna uczciwość, która z portretów Boznańskiej bije niezależnie od tego, czy bohaterem jest szacowny prof. Jan Danysz, czy romska dziewczyna, to jest coś faktycznie polskiego w jej dziełach. I paradoksalnie to jest to, na co prychali krakowscy epigoni Matejki, hurrapatriotyczni aż do mdłości - ta czasem szara, czasem bura, brunatna paleta barw, jej spojrzenie na świat raczej przymglone, bez lukru. Jeśli coś jest w Boznańskiej polskie, to przecież właśnie to, i jeśli coś jest z tego malarstwa aktualną siłą, to chyba to właśnie.

Jej życiorys był w tamtej epoce wyjątkowy, bo kobieta, która łączyła pracę artystyczną z życiową samodzielnością, to nie był ani wybór popularny, ani łatwy. Boznańska dużo malowała, szybko zdobyła uznanie. Mogła przez jakiś czas liczyć na wsparcie bogatych rodziców, ale i tak borykała się z problemami finansowymi, zwłaszcza po wielkiej wojnie, kiedy jej sława stopniowo przygasała. I to jest, moim zdaniem, dosyć aktualny przyczynek do dyskusji, która nas czeka w tym Sejmie, o zawodzie artysty, o zapewnieniu ludziom pracującym w zawodach artystycznych godnej i bezpiecznej starości. Bo nawet dziś te relacje z ostatnich lat życia światowej sławy artystki są poruszające. Nie mam na myśli jakichś urokliwych opisów, jak hodowała w swojej pracowni myszki lub kanarki czy jak przemierzała Paryż w kreacjach pasujących raczej do XIX w. niż do jej czasów, tylko zwykłą, najzwyklejszą biedę. A wszak mówimy o jednej z bardziej rozpoznawalnych w historii, wywodzących się z Polski malarek. (Dzwonek)

A więc dobrze by było, moi państwo, gdybyśmy w przyszłym roku, w tym roku Boznańskiej, o tym pamiętali i zabrali się w końcu do zapewnienia artystom godnych ubezpieczeń. Dziękuję.

Źródło: stenogram posiedzenia Sejmu RP (API Sejmu). Wszystkie wystąpienia: Adrian Zandberg