W dniu 17 stycznia 2024 r. marszałek Hołownia wyłączył mi mikrofon, gdy próbowałam się odnieść do krzywdzących słów posłanki Agnieszki Kłopotek (PSL), która z pobudek politycznych przypisała mi brak empatii i lekceważenie cudzego nieszczęścia. Usłyszała fragment mojej opinii w sprawie niestosownych zachowań posłanki Magdaleny Filiks (KO) i wykorzystała to do ataku na mnie z mównicy sejmowej. Warto zaznaczyć, że moja opinia nie była wygłoszona publicznie, tylko podsłuchana przez posłankę siedzącą wyżej.
Faktycznie trwające przemówienie ministra Sienkiewicza, który oskarżał PiS o inspirację mordów politycznych i podawał jako przykład samobójstwo nieszczęśliwego dziecka, wywołało u mnie stan wielkiego wzburzenia. Uporczywe przypisywanie oponentom politycznym najgorszych zachowań i intencji bulwersuje mnie bardzo, co usprawiedliwia głęboki poziom emocji. Wygłosiłam zatem w niemal pustej sali pod nosem uwagę, co zostało wykorzystane do zrobienia kolejnej hucpy politycznej, hucpy, w którą wpisał się marszałek.
Daleka jestem od oceniania osobistej tragedii posłanki Filiks. Jednak jej zachowania, jak każdego posła, są i mają prawo być przedmiotem oceny. Współczuję każdej osobie dotkniętej nieszczęściem, ale nie godzę się na niestosowne do miejsca i funkcji sytuacje. Od polityków i celebrytów również oczekuję empatii, np. w stosunku do żon posłów pojmanych i uwięzionych. Co do zasady nie godzę się na kpinę z cudzego nieszczęścia ani na wykorzystywanie go do celów politycznych.
Zarzucanie mi braku empatii pozostawię bez komentarza, a osoby, które to czynią, odsyłam do mojego życiorysu.