Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W piątek 12 kwietnia uchwalono zasadniczy element zielonego ładu - dyrektywę budynkową. Rada Unii Europejskiej zatwierdziła dyrektywę budynkową przy braku sprzeciwu strony polskiej. Wiceminister finansów, który był obecny w piątek na tym posiedzeniu Rady, nie był przeciwny wprowadzeniu tego elementu zielonego ładu.
Z czym się wiąże dyrektywa budynkowa? Ano mianowicie z likwidacją ogrzewania gazowego. Co więcej, wszystkie budynki będą musiały mieć fotowoltaikę i pompę ciepła. Co to oznacza? Każdy blok, każdy nowy budynek będzie musiał mieć instalacje. Dodatkową rzeczą jest to, że ceny budowy domów czy ceny mieszkań radykalnie wzrosną, a ok. 2030 r. będzie to zupełny dramat. Dyrektywa budynkowa to będzie dodatkowy podatek, który uderzy w małe budżety domowe. Jak wysoki będzie to podatek? Dlaczego Polska nie protestowała? Takie kraje jak Włochy, Węgry wyraziły głośny sprzeciw, ale polski rząd nie zabrał w tej sprawie głosu.
To jest naganne reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej i można tylko przypuszczać, z czego to wynika. Może to jest efektem negocjacji i zgody za odblokowanie środków z KPO. To jest naprawdę niekorzystna decyzja, która przełoży się na gospodarstwa domowe. (Dzwonek) Mamy podwyżkę VAT-u na żywność, od lipca wzrosną ceny energii. To wszystko razem spowoduje, że budżety Polaków będą coraz mniejsze. To, co wydarzyło się 12 kwietnia, to wprowadzanie zielonego ładu już bez sprzeciwu Polski. Dziękuję. (Oklaski)