Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Niestety po raz kolejny w Polsce okazuje się, że jeśli jest się bogatym, to prawo stosuje się zupełnie inaczej. Ostatnio zapadł wyrok w sprawie adwokata, bywalca marszu Donalda Tuska, który za spowodowany przez siebie śmiertelny wypadek obwiniał ofiary, twierdząc, że jechały ˝trumną na kółkach˝.
W uzasadnieniu wyroku sędzia stwierdził, że oskarżony prowadził samochód wysokiej klasy, określany jako ˝wypas˝, przez co - uwaga - mógł nie odczuwać prędkości i mieć wrażenie, że jedzie wolniej. Proszę państwa, czy naprawdę w polskim sądzie pada dziś argument, że kara za spowodowanie wypadku ma być mniejsza, bo ktoś jechał luksusowym samochodem?
To jest właśnie obraz dzisiejszego państwa: jeśli ktoś jest wpływowy, bogaty, jest prawnikiem czy lekarzem, to bardzo często za przestępstwa nie spotyka go żadna realna kara. Tak jest w sprawie adwokata od ˝trumny na kółkach˝, w przypadku którego skończy się prawdopodobnie tylko na 1,5 roku noszenia bransoletki na nodze. Tak jest w sprawie mordercy z kampusu Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie stwierdzono niepoczytalność i również nie będzie kary więzienia. Akurat tak się złożyło, że to syn bogatego prawnika z Pomorza.
I później dziwimy się, że obywatele tracą zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Bo dla zwykłego człowieka prawo jest surowe, a dla ludzi z wpływami - niezwykle łagodne. Bo dzisiaj Polacy widzą jedno - w Polsce są równi i równiejsi, a jeśli jesteś przeciętnym obywatelem bez odpowiednich koneksji, to nie masz co liczyć na sprawiedliwość.