Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Panie Premierze! Chociaż nie, pana premiera nie ma dzisiaj na sali. Trochę dziwne, bo to człowiek, który chce być dalej premierem, debatujemy nad pierwszą ważną ustawą X kadencji Sejmu, a on chyba chodzi po Warszawie i szuka większości w Sejmie. Ale wiecie co? Bardzo dobrze, że go nie ma na tej sali, bo wie, że na tej sali większości nie znajdzie. I to nam pozwala dzisiaj na to, żeby właśnie z powodzeniem ten projekt przez Sejm przeprowadzić.
Miałbym pytania do pana premiera i mam nadzieję, że pani minister mu je przekaże. Jestem ciekawy, co kierowało prawą stroną, że przez 8 lat uniemożliwiała wielu Polakom posiadanie szczęścia, jakim jest dziecko. Przecież na tej sali są i ojcowie, i matki, i dziadkowie, i babcie, i wiecie, jakie szczęście daje posiadanie dziecka. Tutaj jeden z posłów mówił o tym, że są kwestie ideologiczne, że są kwestie pewnej wrażliwości. Przecież nikt dzisiaj nie każe nikomu na siłę korzystać z metody in vitro. Ale nie jesteśmy państwem wyznaniowym i nie można ludziom, którzy z tej metody chcą skorzystać, jej zabraniać. A do tej pory niestety tak było.
Jeśli mówimy w ogóle o Kościele katolickim, bo z wielu z was na to się powołuje, to przypomnę, że też wielu hierarchów Kościoła popiera tę metodę. Nie popiera jej najbardziej radykalna część Kościoła katolickiego. Ale ja przypominam: nie jesteśmy państwem wyznaniowym i żyjemy w XXI w. Tylko przypomnę, że kiedyś Kościół katolicki był przeciwko transplantologii, kiedyś grzechem było twierdzenie, że serce jednego człowieka może bić w ciele drugiego człowieka. Ale teraz jest względem tego przyszłość i dzisiaj rozpoczynamy działanie nowoczesnego państwa, w którym każdy, kto będzie chciał skorzystać z metody in vitro, będzie miał wsparcie z pieniędzy publicznych. Dziękuję bardzo. (Oklaski)