Wysoka Izbo! Pani Marszałek! Pani Minister! Polska gospodarka potrzebuje co roku, chyba łatwo można powiedzieć, kilku milionów pracowników sezonowych. Duża rzesza tych pracowników sezonowych pracuje w rolnictwie. Potrzebna jest przy zbiorach przysłowiowych szparagów i innych rzeczy. Tam są umowyzlecenia.
(Poseł Joanna Borowiak: Teraz będzie umowa o pracę?)
Wszystkie te umowy-zlecenia można już teraz... Bo przesłanka mówi o tym, że może ktoś inny wykonywać tę umowę-zlecenie. Rolnik sobie nie wyobraża, że z kimś podpisuje umowę, a ktoś inny przyjdzie za niego robić. Musi ten, bo to ma być silny chłop i koniec. I teraz pytanie, czy Państwowa Inspekcja Pracy pójdzie do rolników i będzie im zmieniała te umowy. Nie. Bo rolników wszyscy chronią: PSL, Koalicja Obywatelska, PiS - wszyscy.
(Głos z sali: PSL-u już nie ma.)
Czy pójdzie do dużych przedsiębiorców? Nie. Dlatego że duży przedsiębiorca ma zatrudnionych różnych prawników i zniszczy inspekcję pracy w sądzie. (Dzwonek) Pójdzie do drobnego, tego, który zatrudnia dwie osoby, trzy osoby, cztery osoby...
(Poseł Joanna Borowiak: Ale pan poseł i tak zagłosuje za, bo się pan boi Tuska.) (Dzwonek)
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Pani poseł...
Poseł Artur Jarosław Łącki:
I zniszczy tego przedsiębiorcę...
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Dziękuję bardzo, panie pośle.
Poseł Artur Jarosław Łącki:
...bo on nie będzie miał ani pieniędzy, ani czasu, ani siły na użeranie się z Państwową Inspekcją Pracy.
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Panie pośle, bardzo dziękuję.
Poseł Artur Jarosław Łącki:
Ta ustawa...
(Poseł Joanna Borowiak: A jak pan zagłosuje?)
Może byście trochę przestały gadać, moje panie.
(Wicemarszałek wyłącza mikrofon, poseł przemawia przy wyłączonym mikrofonie, oklaski)