Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! System kaucyjny miał być prosty i wygodny. W praktyce coraz więcej obywateli mówi wprost: to jest podwyżka cen w sklepie i bieganie z butelkami, a zwrot bywa fikcją.
Z mediów i komunikatów wynika, że automaty odrzucają opakowania z powodu drobiazgów, wystarczy lekko zabrudzony lub starty kod, zerwana etykieta, niewielkie wgniecenie czy zgniecenie butelki. I wtedy kaucja przepada, bo urządzenie musi odczytać kod i rozpoznać opakowanie. Co więcej, nie każda butelka PET czy puszka z wyglądu w ogóle jest w systemie - liczy się oznaczenie i kod przypisany do kaucji, więc ludzie krążą od sklepu do sklepu i odbijają się od maszyn. Jednocześnie samorządy alarmują o kosztach: wyjęcie odpadów frakcji najbardziej wartościowych (PET, puszki, szkło) zmienia ekonomikę systemu i już słychać o presji kosztowej w gospodarce odpadami.
Dlatego pytam rząd wprost: W czyim interesie skonstruowano system tak, by kaucję łatwo było zapłacić, a trudniej odzyskać? Kto na tym realnie zarabia - operatorzy, sieci handlowe, pośrednicy? Wzywam do ujawnienia umów i zasad rozliczeń operatorów systemu, do audytu funkcjonowania butelkomatów oraz do natychmiastowych zmian, które gwarantują obywatelom realny, prosty zwrot kaucji, a nie system, który działa jak ukryty podatek.