Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Dziś mija 40 lat od pogrzebu śp. Marcina Antonowicza, studenta pierwszego roku chemii Uniwersytetu Gdańskiego, który 19 października 1985 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy milicji w Olsztynie, a wkrótce potem znaleziony nieprzytomny, skatowany. Do szpitala trafił w stanie agonalnym. Na dyżurze była jego matka, lekarka, która własnego syna nie poznała... Poznała go dopiero po swetrze.
Ta sytuacja to symbol tragedii tysięcy polskich rodzin tamtych lat - czasu kłamstwa, bezkarności władzy i milicji, która miała służyć narodowi, a często była narzędziem opresji. Pogrzeb śp. Marcina zgromadził tłumy. Był aktem buntu i wołaniem o prawdę, którą władza komunistyczna chciała zagłuszyć, umarzając śledztwo i fałszując fakty. Tak właśnie działa system, który nie zna sumienia, a prawo traktuje jako narzędzie zemsty. Prezydent Lech Kaczyński w 2007 r. pośmiertnie odznaczył Marcina Antonowicza Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Dziś, gdy znów widzimy próby używania wymiaru sprawiedliwości do walki politycznej, musimy przypominać, że państwo bez prawdy i uczciwości staje się niebezpieczne dla własnych obywateli. Niech pamięć o Marcinie Antonowiczu, młodym, niewinnym Polaku (Dzwonek), będzie przestrogą przed każdą władzą, która zapomina, że człowiek i jego godność są wartością nadrzędną. Dziękuję bardzo. (Oklaski)