Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! 7 lutego 1985 r. w Toruniu zakończył się proces zabójców ks. Jerzego Popiełuszki. Ta 39. rocznica to wyjątkowa okazja, aby wspomnieć postać i działalność tego błogosławionego kapłana, ale także okazja, aby przypomnieć, że prawdziwi sprawcy zabójstwa ks. Popiełuszki nie ponieśli żadnej odpowiedzialności, a ci, którzy zostali skazani, stosunkowo szybko wyszli na wolność.
Ks. Jerzy Popiełuszko, kapelan warszawskiej ˝Solidarności˝, obrońca praw człowieka w czasach PRL, został brutalnie zamordowany przez funkcjonariuszy ówczesnego państwa.
Służba Bezpieczeństwa osobą ks. Jerzego zainteresowała się dość wcześnie. Już jako alumnowi seminarium duchownego założono mu teczkę operacyjną, gdzie zbierano dokumenty związane z jego działalnością duszpasterską. Aktywność ks. Jerzego została uznana przez ówczesne władze za krytykę i sprzeciw wobec systemu komunistycznego. Komuniści postanowili to ˝załatwić˝. Podczas spotkania Wojciecha Jaruzelskiego z Czesławem Kiszczakiem 13 września 1984 r. padły słynne słowa Jaruzelskiego: ˝Załatw to, niech on nie szczeka˝. Rezultatem tego było uprowadzenie księdza przez funkcjonariuszy Samodzielnej Grupy ˝D˝ Departamentu IV MSW i jego brutalne zamordowanie.
Komunistom nie udało się jednak, w przeciwieństwie do wielu innych zbrodni, ukryć tej zbrodni. 27 grudnia 1984 r. przed Sądem Wojewódzkim w Toruniu rozpoczął się tzw. proces toruński. Historycy są jednak zgodni, że proces został starannie przygotowany przez komunistyczne władze, wprost wyreżyserowany. Nieprzypadkowy wydaje się także termin rozpoczęcia procesu - okres między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem sprzyjał oderwaniu opinii publicznej od spraw drażliwych społecznie. Na salę rozpraw wpuszczano wybranych dziennikarzy, relacje telewizyjno-radiowe były starannie cenzurowane.
W jego efekcie trzej oficerowie MSW zostali oskarżeni i skazani za uprowadzenie, torturowanie i zabójstwo ks. Popiełuszki. Zostali oni skazani na kary od 14 do 25 lat pozbawienia wolności. Kary te były jednak wielokrotnie łagodzone, a sprawcy - obejmowani amnestią. W ich efekcie mordercy księdza ponieśli jedynie minimalne kary, a po wyjściu na wolność zmienili nazwiska i powrócili do normalnego życia w społeczeństwie. Warto też podkreślić, iż prawdziwi inspiratorzy tej zbrodni nigdy nie ponieśli żadnej odpowiedzialności. W wolnej Polsce Jaruzelski i Kiszczak dożyli swoich dni w spokoju i dobrobycie.