Pytania
Popieram projekt uchwały w sprawie upamiętnienia 45. rocznicy Kryzysu Bydgoskiego 1981 roku. To godne i potrzebne działanie, które oddaje hołd bohaterom tamtych dni, takim jak Jan Rulewski, Michał Bartoszcze czy Mariusz Łabentowicz, bestialsko pobitym przez funkcjonariuszy MO. Wydarzenia bydgoskie, w tym strajk chłopski w siedzibie ZSL, były kluczowym momentem walki o podmiotowość polskiej wsi i rejestrację rolniczej ˝Solidarności˝.
Jednakże pamięć o tamtych ofiarach wymaga od nas nie tylko uroczystych uchwał, ale przede wszystkim konsekwencji w rozliczaniu komunistycznego dziedzictwa. Trudno nie zauważyć bolesnego paradoksu: podczas gdy Sejm składa wyrazy szacunku ofiarom represji PRL, obecny rząd Donalda Tuska podejmuje działania mające na celu przywrócenie wysokich przywilejów emerytalnych dawnym funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa. Przywracanie tzw. ubeckich emerytur to policzek dla tych, którzy w 1981 r. ryzykowali zdrowie i życie w starciu z totalitarną władzą. To relatywizowanie zła i podważanie sprawiedliwości dziejowej.
Równie skandalicznym zaniedbaniem jest fakt, że w 2026 r. na polskiej ziemi wciąż stoją sowieckie pomniki - symbole dominacji imperium, które instalowało w Polsce reżim odpowiedzialny za niszczenie opozycji. Dbanie o ˝narodowe dziedzictwo˝, o którym mowa w projekcie, powinno wiązać się z ostatecznym usunięciem tych reliktów zniewolenia z przestrzeni publicznej.
Pamięć o Kryzysie Bydgoskim musi być żywa i autentyczna. Nie możemy jedną ręką honorować bohaterów ˝Solidarności˝, a drugą finansować ich oprawców i tolerować symbole ich mocodawców. Pełna solidarność z ofiarami tamtych wydarzeń wymaga od nas jednoznacznego odcięcia się od komunistycznej przeszłości i jej beneficjentów. Tylko wtedy ta uchwała będzie miała realną wartość moralną, a nie tylko symboliczną.