Przy dyskusji o państwowym eDzienniku warto zapytać ministerstwo, czy przed podjęciem decyzji o takim kroku rozmawiało z firmami komercyjnymi, które dotąd obsługiwały ten rynek. Jeśli nie, to dlaczego państwo nie rozmawiali, a jeżeli tak, to jakie były wyniki tych rozmów? Czy np. rozmawiali państwo o tym, aby obniżyć bądź znieść opłaty za niektóre funkcjonalności, które dotąd w tych komercyjnych dziennikach funkcjonowały?
Po drugie, czy rozmawiają państwo z tymi firmami komercyjnymi, aby zapewnić interoperacyjność przyszłego państwowego eDziennika z tymi systemami, które obsługują szkoły i które są systemami komercyjnymi, a które wychodzą zdecydowanie poza sam e-dziennik.
Element kolejny. Czy nauczyciel oraz rodzice po wprowadzeniu państwowego eDziennika będą zobowiązani, zmuszeni do tego, aby przymusowo założyć aplikację mObywatel czy korzystać z tej aplikacji, bo dotąd, jak wiemy, jest to dobrowolne? A jeżeli ten eDziennik zostanie wprowadzony (Dzwonek) w niektórych szkołach, to wówczas nauczyciel czy rodzice będą zmuszeni, aby z tej aplikacji korzystać. Czy tutaj jest jakieś inne rozwiązanie, aby nie było przymusu korzystania z aplikacji mObywatel?
Ostatnie krótkie pytanie. Państwo powoływali się na sprawę bezpieczeństwa przy tej decyzji. Proszę nam wyjaśnić, czy dotychczasowe incydenty, kiedy był wyciek danych, wynikały z nieostrożności osób korzystających czy ze złamania systemu? Czy korzystanie z aplikacji mObywatel będzie chroniło eDziennik przed sytuacją, kiedy użytkownik będzie po prostu nieostrożny? Dziękuję. (Oklaski)