Wystąpienie w Sejmie · 12 grudnia 2023

Przedstawienie przez Prezesa Rady Ministrów programu działania oraz składu Rady Ministrów wraz z wnioskiem w sprawie wyboru członków Rady Ministrów (druk nr 96)

Mówi: Prezes Rady Ministrów Donald Tusk (KO) · 1. posiedzenie Sejmu, punkt 38. porządku obrad

Dotyczy: druk nr 96

Panie Marszałku! Panie Posłanki! Panowie Posłowie! Czcigodni Goście! 16 lat temu miałem zaszczyt wygłosić pierwsze exposé w roli premiera rządu Rzeczypospolitej. Jedno zapamiętałem. To były lekcje i wyciągnąłem z nich wnioski. Chciałem wtedy powiedzieć o wszystkim. Byłem premierem debiutantem i mówiłem ponad 3 godziny. Dostałem z domu telefon z taką przestrogą: mówiłeś wtedy 3 godziny i to, co zapamiętali Polacy, to to, że mówiłeś 3 godziny. W związku z tym dzisiaj pozwolicie państwo, że skupię się na sprawach najpoważniejszych.

Jestem przekonany, że ten podniosły moment, bo takim jest przecież ten dzień, wymaga poważnej narracji. Za nami bardzo brutalna i spektakularna kampania wyborcza. Polska polityka od kilku ładnych lat zatraciła powagę debaty publicznej. Mimo okoliczności zewnętrznych i wewnętrznych, dramatów, jakie dotknęły w tych latach i nasz naród, i cały świat - pandemia, wojna, kryzys migracyjny - mimo wszystko trudno nam było, i mówię to o nas wszystkich, czasami wydobyć z siebie ton powagi i takiej pełnej odpowiedzialności, która spoczywa na nas wszystkich w tych jakże trudnych czasach.

Wczoraj miałem okazję, i dziękuję za zrozumienie państwa, podziękować moim najbliższym, ale dzisiaj moje wystąpienie chciałbym rozpocząć od podziękowań tym wszystkim, którzy przez te lata nie zwątpili w to, że Polska może być lepsza (Oklaski), że Polska może być, bo na to zasługuje, najlepszym miejscem na ziemi. Chciałbym podziękować Polsce. Ja jestem bardzo dumny z mojego kraju, z Polek i Polaków, także za to, że - wiecie, tak jak już bywało w naszej historii - w kluczowej chwili potrafiliśmy się nadzwyczajnie zmobilizować, wszyscy, i doprowadzić do tego, niektórzy twierdzili: niemożliwego, przełomu. Dzięki wam ta kluczowa chwila stała się w jakimś sensie momentem dziejowym. Jestem przekonany, że 15 października dołączy do symbolicznych dat w naszym polskim kalendarzu, tych tragicznych - przed chwilą czciliśmy pamięć ofiar jednej z tych tragicznych chwil w naszej historii - i tych pięknych. Myślę, że 15 października przejdzie do historii jako dzień, nie pierwszy raz, pokojowego buntu, buntu na rzecz wolności i demokracji, trochę podobnie jak 31 sierpnia 1980 r. czy 4 czerwca, kiedy odzyskiwaliśmy...

(Poseł Antoni Macierewicz: Jak obaliliście rząd Olszewskiego.)

...niepodległość, wolność po zwycięstwie ˝Solidarności˝.

(Poseł Antoni Macierewicz: Ty właśnie to robiłeś.)

Wyborcy wyłonili w głosowaniu nową rządową koalicję, którą będziemy - właściwie to się zaczęło już wczoraj - jeśli państwo pozwolicie, nazywać od dzisiaj koalicją 15 października. (Oklaski) To, co zdarzyło się tego dnia, to jednak rzecz dużo poważniejsza niż zmiana rządu, niż zmiana koalicji rządowej. 15 października był zwieńczeniem procesu obywatelskiego i narodowego odrodzenia, którego byliśmy uczestnikami, niektórzy świadkami, a niektórzy przeciwnikami. O tych ostatnich, pozwólcie, nie będę dziś wiele mówił. Naszą przyszłość chcemy przecież budować na naszych nadziejach, na naszych marzeniach i oczekiwaniach, które okazały się silniejsze od zwątpienia i apatii, a przede wszystkim silniejsze od zła, które rozpleniło się w polskim życiu publicznym w ostatnich latach. (Oklaski)

Mam wielką osobistą satysfakcję, że w drobnej mierze pomogłem w tym przebudzeniu, w nazwaniu rzeczy po imieniu, bo tak naprawdę ten ruch 15 października narodził się właśnie od mówienia prawdy, bez ogródek i bez zafałszowań.

(Głos z sali: Kłamstwa, nie prawda.)

(Głos z sali: Osiem gwiazdek.)

Ten ruch narodził się na długo przed moim powrotem do polskiej polityki dzięki tym wszystkim, którzy podnosili głos, czasem krzyk, od pierwszych dni rządów ustępującej ekipy. (Oklaski) Składam tym wszystkim Polkom i Polakom hołd, tak z głębi serca. Jestem przekonany, że dzisiejszy dzień to jest konsekwencja tego, że niektóre i niektórzy z was odważyli się wyjść na ulice, niektórzy odważyli się stanąć samotnie gdzieś w powiatowym mieście pod budynkiem sądu, wtedy kiedy wszyscy jakby czuli, że coś złego zaczyna się dziać z naszą ojczyzną, ale nie wszyscy znaleźli w sobie determinację czy odwagę, żeby dać temu świadectwo. Dokładnie tego dnia miał miejsce pierwszy marsz Komitetu Obrony Demokracji. Chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy zarówno w Komitecie Obrony Demokracji, jak i w innych ruchach społecznych, organizacjach, licznych, czasami kilkuosobowych, dawali właśnie świadectwo odwagi i świadectwo takiej autentycznej, tak absolutnie bezinteresownej miłości do ojczyzny (Oklaski) i poszanowania dla państwa i prawa.

Pozwólcie, że przeczytam teraz coś, co w jakimś sensie mogłoby zastąpić to moje dzisiejsze exposé. Niewiele zmieniłbym w tym tekście, który być może umknął już naszej uwadze, pamięci, a bardzo mi zależy, żebyśmy przypomnieli sobie i tego człowieka, i słowa, jakie napisał, zanim odszedł. To był manifest. Ja go przeczytam w całości właśnie dlatego, że jestem przekonany, że większość z państwa tu, w polskim Sejmie, podobnie jak większość Polek i Polaków, chyba mogłaby się pod tym podpisać. Napisał to człowiek, który był zupełnie sam tego dnia: Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władzę wolności obywatelskich.

Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji, w szczególności przeciwko zniszczeniu, w praktyce, Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.

Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni, podejmowali jakiekolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji - najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.

Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być od razu poprawiane.

(Głos z sali: Wiatraki.)

Protestuję przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.

Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody, szczególnie przez tych, którzy mają ją chronić, i innych obszarów cennych przyrodniczo.

Protestuję przeciwko dzieleniu społeczeństwa, umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu ˝religii smoleńskiej˝ i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, przeciwko językowi nienawiści i ksenofobii wprowadzanej przez władzę do debaty publicznej.

Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.

Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów takich ludzi jak Lech Wałęsa czy byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego.

Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.

Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych, muzułmanów i innych.

Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i zrobieniu z nich tub propagandowych władzy.

Protestuję przeciwko wykorzystaniu służb specjalnych, Policji i prokuratury do realizacji swoich własnych, partyjnych lub prywatnych, celów.

Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, nieskonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.

Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych potrzeb służby zdrowia.

To jest 15 protestów. Ten, który to napisał, a było to, wiecie, 6 lat temu... Już 6 lat temu ktoś tak precyzyjnie - może to nie jest piękny literacki tekst - nazwał lęki, niepokoje, złość, jakie rodziły się w polskich sercach, chociaż ci, którzy głośno o tym mówili, mieli prawo wówczas czuć się samotni. Ten człowiek zakończył ten spis protestów słowami: Przede wszystkim wzywam, aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS - nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u, to weźcie pod uwagę, że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.

Tych, którzy nie popierają PiS-u, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje, wzywam do działania - nie wystarczy czekać na to, co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać.

(Głos z sali: J...ć PiS.)

A form możliwości jest naprawdę dużo.

Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PiS to także nasze matki, nasi bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to, żeby toczyć z nimi wojnę - być może tego właśnie chciałby PiS - ani nawrócić ich, bo to naiwne, ale o to, aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji. (Wypowiedź poza mikrofonem) Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich: nie czekajcie dłużej.

Piotr Szczęsny, szary człowiek, spłonął jesienią 2017 r.

(Poseł Iwona Ewa Arent: Za to odpowiadacie.)

2017 roku...

(Głos z sali: Rozpłacze się.)

Nie, panie pośle, nie rozpłaczę się. (Poruszenie na sali)

Chcę powiedzieć, że wszystkie zdania...

Marszałek:

Proszę państwa, naprawdę...

Przepraszam, panie premierze.

Nie musicie się państwo zgadzać z poglądami tego człowieka, ale bardzo proszę o szacunek dla majestatu śmierci.

(Poseł Henryk Kowalczyk: To jest wzywanie...)

To jest obywatel Rzeczypospolitej Polskiej (Poruszenie na sali), który wyraził swoją opinię i przypieczętował ją swoim życiem. Szacunku trochę, drodzy państwo. (Oklaski)

Bardzo proszę, panie premierze.

Prezes Rady Ministrów Donald Tusk:

Jestem poruszony, czytając te słowa, i też trochę poruszony, słysząc okrzyki niezadowolenia, bo nie jest tak łatwo powiedzieć słowa nacechowane szacunkiem i w jakimś sensie miłością do tych, którzy mają inne poglądy w dniu, w którym decyduje się na tak tragiczny w swojej formie protest.

Na tej sali, drodzy państwo, także tu, wśród nas, są posłanki i posłowie, którzy również doświadczyli tragedii.

(Poseł Piotr Gliński: Zabicie Rosiaka.)

Nie chcę, żeby ten dzień był pod znakiem wspomnień dramatycznych, tragicznych i smutnych, ale nie mogę nie wspomnieć mojego przyjaciela, prezydenta mojego miasta Pawła Adamowicza. (Oklaski) Nie mogę i nie chcę wyrzucić z pamięci tego symbolicznego momentu, w którym wzywał do solidarności, gdy mówił o Gdańsku jako o mieście szczodrym, hojnym, i było to w dniu, kiedy Polacy od wielu lat łączą się w takiej autentycznej solidarności na rzecz słabszych, na rzecz chorych.

(Poseł Henryk Kowalczyk: O Rosiaku nie zapomnieć...)

Chcę, żebyśmy pamiętali o wszystkich, bez wyjątku, ofiarach przemocy, pogardy, nienawiści, konfliktu po to, aby dzień 15 października, być może dzień, w którym udzielicie wotum zaufania nowej Radzie Ministrów, był początkiem odrodzenia. Odrodzenia tego ducha autentycznej solidarności i poszanowania praw wspólnoty, w której ludzie się różnią. Przecież mieliśmy, mamy i będziemy mieli różne poglądy na wiele spraw, ale chcemy być wspólnotą i temu przede wszystkim będzie służyła praca nowego rządu.

Na czym ma polegać ta wspólnota? Dlaczego mamy dzisiaj taki problem z powiedzeniem o sobie, że jesteśmy wspólnotą? Dlaczego te lata były nacechowane coraz gorętszym konfliktem politycznym, emocjami? Nie tylko w tej Izbie, bo, jak wiecie, to jest tu akurat coś naturalnego, bo po to się zbieramy w polskim Sejmie, w polskim Senacie, żeby się spierać. Ale przecież istotą demokracji, istotą państwa, gdzie żyją wolni obywatele, jest to, żeby spierać się, toczyć tę wojnę na górze, tu, w Sejmie, w parlamencie, po to, żeby uchronić własny naród, własne rodziny, Polki i Polaków od takiej nieustannej wojny politycznej tam, na dole, wśród zwykłych ludzi, w naszych domach. To nie są puste słowa. Przecież wszyscy cierpimy z tego powodu, bez wyjątku. (Oklaski)

Będę prosił was wszystkich, żebyście pomyśleli o tych republikańskich fundamentach, ramach, które pozwalają budować wspólnotę polityczną i wspólnotę narodową. Jesteśmy tak różni, mamy tak różne poglądy, różne korzenie, przywiązani jesteśmy czasami do różnych tradycji, wierzymy w Boga lub gdzie indziej szukamy inspiracji do bycia dobrym - przecież tak, to jest to bogactwo, to jest nasz naród. Każdy jest wart szacunku i respektu. Każdy jest wart swoich praw. To, co naprawdę buduje wspólnotę, to są rządy prawa, to jest konstytucja, to są zasady demokracji, to jest bezpieczna granica i bezpieczne terytorium, to są te sprawy, o które nie powinniśmy się w żadnym wypadku kłócić i spierać. One są czymś, co musimy respektować bez wyjątku, po to, żeby móc się różnić w innych sprawach (Oklaski), żeby móc się różnić bezpiecznie, z szacunkiem.

Pamiętam słowa naszego papieża, kiedy prosił, żeby nie budować mu pomników i żeby raczej słuchać tego, co mówi. Różni ludzie różnie oceniają dziedzictwo Jana Pawła II.

(Głos z sali: Świętego.)

Ja mam jak najlepsze wspomnienia, także z moich osobistych spotkań. Pamiętam te słowa, które wygłosił w Sopocie, w moim Sopocie, i które są chyba takim oczywistym mottem albo powinny być oczywistym mottem dla nas wszystkich, niezależnie od tego, z której strony sali siedzimy. To były słowa o tym, że nie ma solidarności bez miłości. (Oklaski) Ja wiem, że bardzo często, kiedy słowo ˝miłość˝ pojawia się w politycznych wystąpieniach, manifestach, budzi czasami uśmiech, drwinę. Wiecie co? Ja tego nie rozumiem. Co jest w tym dziwnego? Przecież ta miłość... Nie mówimy tylko o relacjach między ludźmi, przecież jakże często mówimy o miłości do ojczyzny.

(Poseł Bożena Borys-Szopa: Osiem gwiazdek.)

Ja kocham moją ojczyznę, Polskę, bez pamięci.

Nie wyobrażam sobie polityki bez miłości. (Oklaski) To było już po odzyskaniu niepodległości, ale wcześniej też w moim Gdańsku, na Zaspie, Jan Paweł II mówił o tym, czym jest solidarność. I dedykuję te słowa tym wszystkim - a jest nas tutaj jeszcze całkiem liczna grupa - którzy współtworzyli ˝Solidarność˝. Pamiętam te słowa. One nie do końca chyba przez wszystkich zostały zrozumiane. We mnie też się coś buntowało, to był czas walki. A papież powiedział, że solidarność to nigdy jeden przeciw drugiemu, że solidarność to zawsze jeden z drugim. (Oklaski)

I chciałbym, szczególnie że przywołana tu została data jednego z dramatycznych polskich konfliktów, żebyśmy wyciągali z tych słów wnioski głębokie, autentyczne i prawdziwe. Jeśli chcemy odbudować wspólnotę narodową, jeśli chcemy naprawdę doczekać odrodzenia naszej polskiej wspólnoty, to musimy - nie mamy wyjścia, nie ma alternatywy - szanować reguły, jakie ustalamy dla nas wszystkich, z konstytucją na czele, z prawem. Ale musimy też rozumieć, że lekcja ˝Solidarności˝ to jest lekcja zdolności pokonywania różnic między ludźmi i budowania na co dzień tej wspólnoty, która pozwala się różnić, ale też pozwala wspólnie działać i wspólnie nieść odpowiedzialność za własną ojczyznę.

Mówię tutaj o szczególnej roli prawa, praworządności i rządów prawa. Nie ma naprawdę nic ważniejszego dla nowoczesnego narodu jak zestaw praw, obowiązków uznawanych za wspólne bez wyjątku. Ktoś mógłby pomyśleć, że słowa, które przeczytam, to jedno zdanie mógł wygłosić ktoś, nie wiem, z Wolnych Sądów, ktoś z protestujących w czasie, kiedy demontowano Trybunał Konstytucyjny. One brzmią bardzo nowocześnie, tak jakby właśnie ktoś rok temu je powiedział: Nie dojdziemy do wolności przez łamanie prawa, ale przez jego przestrzeganie. To powiedział Romuald Traugutt w trakcie powstania styczniowego. Nawet wtedy, w takiej sytuacji przywódca powstania nie miał wątpliwości, że przestrzeganie prawa, że uznanie jakichś reguł za wspólne, reguł, których nie można przekraczać, to jest podstawa wolności, a w konsekwencji podstawa autentycznej wspólnoty. (Oklaski)

Dlatego o tym mówię, bo dzisiaj mam zaszczyt jako wczoraj wybrany przez Sejm, desygnowany prezes Rady Ministrów, koordynować na szczeblu rządowym prace koalicji 15 października i chcę wam, drodzy, pokazać istotę tego fenomenu, jaki budujemy w tej chwili: politycznego, pozytywnego fenomenu, który naprawdę pokazuje, że wspólnota jest możliwa.

(Głos z sali: Czekamy na pokazanie.)

I poszanowanie wspólnych reguł jest możliwe, nawet jeśli się ludzie między sobą różnią. Powstała koalicja partii bardzo różnych, mających poglądy na wiele spraw naprawdę odmienne, bo to jest ludzkie i to jest naturalne. I ta koalicja mówi o sobie, że jest koalicją 15 października...

(Poseł Bożena Borys-Szopa: Nie, ośmiu gwiazdek.)

...bo zgodziliśmy się co do fundamentów, które są przecież do zaakceptowania przez was wszystkich.

Dzisiaj żyjemy w takim momencie historycznym, gdy chyba nikt nie może mieć wątpliwości, co jest naszym głównym zadaniem, jakie są nasze naczelne cele. Nie możemy udawać, że żyjemy w świecie, który pozwala na niekończące się kłótnie i swary. Żyjemy w miejscu i w czasie, które bezwzględnie wymagają odbudowy politycznej wspólnoty, wspólnego działania.

Na świecie robi się naprawdę niebezpiecznie. Nie będę musiał państwa przekonywać, że naród podzielony, naród skłócony, z władzą, która na konflikcie buduje swoją pozycję, naród, w którym różne grupy uznają za nieważne reguły przyjęte czy to w konstytucji, czy w innych przepisach prawa - że taki naród narażony będzie wielokrotnie bardziej na ryzyka związane z konfliktami, które targają dzisiaj światem i naszym regionem.

Jeśli pozostaniemy tak podzieleni, jak to było przez ostatnie lata, jeśli będziemy podzieleni na dwie nieprzystające połówki, to tak jakby było nas dwa razy mniej, tak jakby Polska była dwa razy mniejsza. Wiecie dobrze, że to wyzwanie, jakie przed nami stoi, wymaga pełnej koncentracji sił i dobrej woli. Slogan, że siła jest w jedności, dzisiaj nie jest sloganem. To jest pierwsze polityczne przykazanie. I chcę wam powiedzieć, że dla mojego rządu, dla naszego rządu, też dla waszego rządu, bo to będzie rząd Rzeczypospolitej...

(Głos z sali: Ooo...)

...rzeczą absolutnie kluczową jest ustalenie na nowo fundamentów, które możemy uznać za wspólne. Powiem parę słów, mam nadzieję, oczywistych.

(Poseł Bożena Borys-Szopa: O programie.)

Po pierwsze, wojna u naszych granic. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, jak ważna jest trwałość naszych sojuszy, jak ważna jest silna pozycja Polski szanowanej na świecie i w Europie, Polski właśnie zjednoczonej w obliczu tego zagrożenia, jak ważne jest powtórzenie jako naszego narodowego wspólnego dogmatu, że Polska jest i będzie kluczowym, silnym, suwerennym ogniwem Sojuszu Północnoatlantyckiego (Oklaski), że Polska będzie lojalnym, stabilnym, pewnym swoich racji, pewnym swojej siły i znaczenia sojusznikiem Stanów Zjednoczonych (Oklaski), że Polska odzyska pozycję lidera Unii Europejskiej (Oklaski), że Polska będzie budowała swoją siłę, swoją pozycję, na jaką zasługuje - bo nie ma w tym słowa przesady - pozycję lidera w Unii Europejskiej przez współpracę i przez szanowanie tej większej wspólnoty, jaką jest dzisiaj Europa. Jesteśmy tym silniejsi, jesteśmy tym bardziej suwerenni, im silniejsza jest nie tylko Polska, ale także Wspólnota Europejska. (Oklaski)

(Poseł Antoni Macierewicz: Zwłaszcza Niemcy.)

Apeluję tu do wszystkich, żeby uznali to też za jeden z tych fundamentów, które powinny łączyć Polki i Polaków. Wydaje mi się, i chyba to nie jest przesadne ryzyko, jeśli powiem, że jednym z powodów zwycięstwa 15 października nowej koalicji było pragnienie Polek i Polaków, żeby Polska wróciła na należne miejsce w Europie. Wszyscy czuliśmy, że coś nie gra, że coś się psuje, że każdy - a przecież wśród rządzących było wielu takich - kto podważa pozycję Polski w Unii Europejskiej, każdy, kto zaczyna uprawiać ten polityczny i geopolityczny hazard...

(Poseł Marek Suski: Co robiliście...)

...każdy, kto obstawia absolutnie koszmarną grę na izolację, na samotność, tak naprawdę - nie chcę używać dzisiaj za mocnych słów, bo przecież ktoś z tej strony by od razu krzyknął: zdrada stanu... Ale wiecie, coś w tym jest. Każdy, kto naraża dzisiaj Polskę na bycie obok, bycie poza, bycie sam na sam z tym, co się dzieje wokół naszych granic, naraża nie tylko fundamentalne interesy Rzeczypospolitej, ale naraża na wielkie ryzyko byt naszej ojczyzny. (Oklaski)

[…] Pełna treść w dokumencie źródłowym.

Źródło: stenogram posiedzenia Sejmu RP (API Sejmu). Wszystkie wystąpienia: Donald Tusk