Wystąpienie w Sejmie · 7 marca 2025

Informacja Prezesa Rady Ministrów w sprawie sytuacji międzynarodowej i bezpieczeństwa Polski po szczycie państw sojuszniczych w Londynie oraz po posiedzeniu Rady Europejskiej

Mówi: Prezes Rady Ministrów Donald Tusk (KO) · 30. posiedzenie Sejmu, punkt 26. porządku obrad

Szanowny Panie Prezydencie! Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Wszyscy mamy świadomość wagi chwili i nie mówię o naszym posiedzeniu i naszych wystąpieniach, tylko o tym, co od kilku tygodni dzieje się w świecie wokół wojny rosyjsko-ukraińskiej, wokół relacji transatlantyckich, sytuacji w Europie. Tak, mamy dużo powodów, aby być dzisiaj bardzo skupionymi, skoncentrowanymi, abyśmy dziś i w najbliższej przyszłości o sprawie bezpieczeństwa Polski, o sprawie wojny i pokoju mówili w skupieniu i bez instrumentalnego traktowania w wewnętrznych sporach politycznych. To jest rzecz bardzo ważna, ponieważ jest to jeden z naszych atutów. Niezależnie od emocji, jakie często targają czy salą sejmową, czy nami wszystkimi w czasie kampanii wyborczych, jedno nie ulega wątpliwości: że w sprawach fundamentalnych dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej od wielu lat, właściwie już dekad, panuje w Polsce konsensus, dzisiaj...

(Głos z sali: Ciekawe.)

...chociaż coraz wyraźniejsze są głosy w Europie, w Stanach Zjednoczonych, także w Polsce, które ten konsensus mogą naruszyć, głosy, które np. w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej przechylają się w stronę Putina i rosyjskiej narracji. Ale to ciągle w świecie Zachodu i z całą pewnością w Polsce jest polityczny margines. Duży, na pewno niebezpieczny, biorąc pod uwagę kontekst międzynarodowy, ale wciąż jednak margines.

Zaczynam od tej uwagi, bo po tych kilkudziesięciu w sumie spotkaniach, rozmowach, szczytach, kontaktach telefonicznych, nie tylko moich, ale i całej administracji rządowej, także pana prezydenta, rysuje się obraz, od którego nie można się odwracać tylko dlatego, że jest to obraz nie do końca nam odpowiadający, obraz zmian, jakie zachodzą w geopolityce.

Jedną z fundamentalnych zasad naszego bezpieczeństwa i kluczowym elementem polskiego konsensusu były dwa wymiary naszego bezpieczeństwa: transatlantycki, i ścisły, niepodważalny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, i silna pozycja w możliwie zjednoczonej Europie. Nie jest dzisiaj łatwo godzić obie te ewidentne potrzeby, ale chyba nigdzie tak wyraźnie nie widać jak w Warszawie tego, że bezpieczeństwo Polski, Europy, całego świata Zachodu zależy właśnie od tego, czy niezależnie od turbulencji, niezależnie od czasowej destabilizacji - głęboko wierzę w to, że jest to czasowa destabilizacja - te dwa fundamenty przetrwają. A mam prawo sądzić, że już w najbliższym czasie ulegną wzmocnieniu. To widać z całą pewnością dzisiaj w procesie przebudzenia się Europy, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, przemysłu zbrojeniowego w stosunku do wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Mamy do czynienia z głęboką korektą polityki amerykańskiej w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej. Nie możemy się obrażać na rzeczywistość. Każde państwo, a szczególnie taka potęga jak Stany Zjednoczone, ma prawo i obowiązek kształtowania swojej polityki zagranicznej i swoich strategii. Ale każde państwo, w tym Polska, szczególnie państwo, które leży w tym miejscu na Ziemi, ma prawo i obowiązek bardzo rzetelnie i precyzyjnie oceniać, co leży w naszym interesie, co leży w interesie naszego bezpieczeństwa, a co może stworzyć problem. Jasna ocena tego, co się w tej chwili dzieje, jest absolutnie niezbędna, żebyśmy jako państwo polskie nie tylko aktywnie, ale też w sposób bardzo przemyślany, powiedziałbym: taki sprytny, taki, gdzie nikt nas nie oszuka i nie narazi na niebezpieczeństwo, żeby Polska mogła mądrze w tym uczestniczyć...

(Poseł Marzena Anna Machałek: Jak na razie, to bla, bla, bla.)

Nasz stosunek przede wszystkim do relacji transatlantyckich, do sojuszu NATO musi pozostać niepodważalny. To, że nasza opinia w tej kwestii się nie zmienia, i to jest część tego polskiego konsensusu jak dotychczas, to nie znaczy, że świat wokół się nie zmienia. Polska nie zmienia swojej opinii na temat potrzeby, absolutnie fundamentalnej potrzeby utrzymania jak najściślejszych więzi ze Stanami Zjednoczonymi i z Paktem Północnoatlantyckim. To jest w ogóle bezdyskusyjne. Równocześnie musimy widzieć to, co się dzieje w tej chwili. Ta korekta dotyczy przede wszystkim zmiany nastawienia do dwóch walczących stron w Ukrainie, do Ukrainy i do Rosji. Nie jest naszym zadaniem recenzować tak dla satysfakcji czy dla dobrej retoryki posunięć naszego największego sojusznika. Naszym zadaniem jest wyciągać wnioski dla naszego bezpieczeństwa z tych posunięć i z tej zmiany. To jest korekta, ale głęboka, widoczna gołym okiem. Kiedy mówię, że nie możemy obrażać się na rzeczywistość, to nie możemy też wypierać tych faktów. Dzisiaj sytuacja Polski obiektywnie i przede wszystkim sytuacja Ukrainy jest trudniejsza niż kilka miesięcy temu i musimy sobie z tym faktem poradzić. I w niczym to nie podważa naszego zaufania do trwałości i niezbędności utrzymania jak najtrwalszych relacji transatlantyckich. Na czym ta zmiana polega, państwo dobrze wiecie.

(Poseł Marzena Anna Machałek: No właśnie, no wiemy.)

W tej zmianie władze Ukrainy, prezydent Zełenski, sama Ukraina stanęli przed nową okolicznością, jaką jest próba ustalenia warunków na temat przyszłości Ukrainy, szybkich wyborów, zmiany władzy w Ukrainie, warunków pokoju i ewentualnej gwarancji bezpieczeństwa.

Z moich spotkań i rozmów - ale myślę, że każdy z państwa ma oczy i uszy szeroko otwarte, a także swoje kontakty - widać wyraźnie, że nadzieja na to, aby Ukraina otrzymała w najbliższym czasie twarde gwarancje bezpieczeństwa z fizyczną obecnością Stanów Zjednoczonych na rzecz tych gwarancji, wydaje się dzisiaj mniej prawdopodobna, mówię delikatnie, niż wcześniej. Można powiedzieć, że wszyscy mamy nadzieję na pełne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Ja zaczynam od Ukrainy, bo też, nie oszukujmy się, kiedy mówimy o Ukrainie, mamy na uwadze nasze bezpieczeństwo. Za chwilę przejdę do drugiego elementu konsensusu, ale kończąc wątek tej głębokiej korekty, tej zmiany, która musi także nas czegoś nauczyć, chcę wyraźnie powiedzieć, że nadzieja nie wystarczy. Nadzieja nie zastąpi strategii. Nadzieja to jest piękne uczucie, ale w polityce często sąsiaduje z naiwnością albo z iluzją. W związku z tym nasi amerykańscy przyjaciele zresztą podkreślali to w sposób dość otwarty. To, że świat jest tak zaskoczony pewnym zwrotem czy tą korektą amerykańską, świadczy o tym, że nie wszyscy dokładnie słuchali tego, co nowa administracja amerykańska zapowiadała od pierwszych dni. My po prostu musimy się do tego przygotować. I z całą pewnością ten o wiele bardziej symetryczny stosunek Waszyngtonu dzisiaj do Moskwy i do Kijowa, dużo bardziej symetryczny, niż się do tego przyzwyczailiśmy, jednak trochę inny - mówię: trochę też delikatnie - niż to, co my odczuwamy tutaj, w Polsce czy w Europie, stojąc zdecydowanie po stronie Ukrainy w jej walce z Rosją i w jej obronie przed rosyjską agresją - to jakby nie zmienia faktu, że musimy z pełnym zrozumieniem do tej zmiany podejść. Ale nie udawajmy, że się z niej cieszymy, bo nie ma żadnego powodu. Nasze bezpieczeństwo jest wprost związane nie tylko z wydarzeniami na froncie w tej chwili, ale także z przyszłym statusem Ukrainy.

Drugim elementem tego naszego konsensusu i takiego mądrego rozumienia, na czym polega polskie bezpieczeństwo, było jednoznaczne wsparcie Ukrainy w jej konfrontacji z Rosją po ataku Rosji na Ukrainę. I okazało się, tak jak tu wszyscy siedzimy - ale to jest może mniej istotne - tak jak wszystkie Polki i wszyscy Polacy to odczuwali od pierwszego dnia wojny pełnoskalowej, czy się lubi Ukraińców, czy nie, czy nasze relacje z przeszłości ocenia się tak, czy inaczej, przecież to wszystko nie miało wtedy znaczenia. Wtedy zrozumieliśmy nie tylko potrzebę solidarności, gdy brutalne imperium napadło na naszego słabszego sąsiada, ale też chyba gdzieś tam w świadomości, a czasami w podświadomości, wszyscy w Polsce bez wyjątku wiedzieliśmy, że tamta wojna toczy się też o naszą przyszłość i nasze bezpieczeństwo. Ukraina walczy o swoje, a efektem tej walki, jeśli przetrwa, jeśli utrzyma status państwa suwerennego, w pełni niepodległego, prozachodniego, będzie wyraźnie większe bezpieczeństwo Polski i Europy. Jeśli Ukraina wojnę przegra albo jeśli przyjmie takie warunki pokoju, rozejmu, kapitulacji, które osłabią jej suwerenność i które ułatwią Putinowi uzyskanie kontroli nad Ukrainą, to w sposób bezdyskusyjny, co do czego wszyscy się zgadzamy, Polska znajdzie się w dużo trudniejszej geopolitycznie sytuacji. Dlatego ten drugi element, a więc wsparcie Ukrainy, nadal powinien być częścią polskiego konsensusu. I tutaj solidarność Europy jest w tej chwili wręcz manifestacyjna, i to niezależnie od tego, ile zrozumiałych emocji budzą czasami pewne konflikty. To zrozumiałe w kraju, do którego przyjechały setki tysięcy, a w pewnym momencie miliony ludzi z innego kraju. 3 lata już gościmy te wielkie grupy uchodźców, migrantów z Ukrainy. Nawet jeśli przyjedzie do kogoś rodzina i za długo gości, to zawsze budzi napięcia. Zatem nie robiłbym z tego polityki, tylko starałbym się nie przekraczać pewnej bariery. I to, wydaje się, jest zadanie dla nas wszystkich, dla całej klasy politycznej. Zrozumiała jest czasami irytacja, zrozumiałe są jakieś konflikty, które i tak są niewielkie, jak na skalę zjawiska, jakim była migracja z Ukrainy. Chodzi o to, żebyśmy potrafili też samych siebie zrozumieć, zrozumieć niecierpliwość, czasami rozumieć złość, a równocześnie pamiętać, jaki jest powód tej migracji i jaki jest nasz strategiczny interes.

Udało się zbudować reputację Polski jako kraju, który się nie wahał, aby pomóc Ukrainie w dniu napaści. I muszę wam powiedzieć, że ta reputacja w relacjach międzynarodowych, czy to jest Waszyngton... Ci, którzy uważają, że mają dużo lepsze relacje z dzisiejszą administracją amerykańską niż mój rząd, też na pewno to potwierdzą, że dzisiaj opinia w Waszyngtonie o Polsce, której stanowisko było jednoznaczne od samego początku wobec konfliktu Ukrainy z Rosją, która zwiększyła swoje nakłady na zbrojenie i nigdy nie pokazała wahania w tej kwestii, jest zbudowana właśnie na tych fundamentach. Bardzo bym chronił tę reputację Polski odważnej, gotowej do solidarności, a równocześnie rozsądnej.

Tak jak powiedziałem, nadzieje, a już na pewno nie iluzje, nie zastąpią strategii. W Paryżu, w Londynie, i jak słyszeliśmy, także pan prezydent na spotkaniu z prezydentem Trumpem, wszędzie rozmawiamy o tym, w jaki sposób zagwarantować bezpieczeństwo swojemu krajowi, Europie i oczywiście Ukrainie. Ta strategia czy ten plan rodzi się w bólach, ponieważ zmienność sytuacji jest zaskakująca nawet dla najbardziej wytrawnych obserwatorów polityki. Nie jest też moją rolą recenzować pewną taktykę negocjacyjną i pewne podejście do polityki, ale nie ulega wątpliwości, że nie ułatwia nam wszystkim zadania nieprzewidywalność pewnych nowych zapowiedzi, pewnych ruchów taktycznych i strategicznych ze strony najważniejszego sojusznika.

Tak jak powiedziałem, nic nie zmieni naszego podejścia i nic nie powinno osłabiać naszej nadziei na to, że NATO jest trwałym i niezbędnym elementem naszej rzeczywistości, że relacje transatlantyckie są nie do podważenia przez nikogo, ale równocześnie nie możemy polegać wyłącznie na tej nadziei. Dlatego zarówno w Paryżu, w Londynie, jak i na posiedzeniu nadzwyczajnym Rady Europejskiej rozmowa na temat odpowiedzialności Europy wyglądała poważnie. Tu zresztą de facto spotykają się oba interesy, nawet jeśli emocje czasami zakłócają ten obraz. Prezydent Trump wyartykułował jednoznacznie, że w interesie Stanów Zjednoczonych jest, aby Europa wzięła na siebie zdecydowanie większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Europa to też my. Dzisiaj mówię, nawet jeśli nie wszyscy to rozumieją albo nie zdążyli sobie tego przyswoić, że Europa też zaczyna rozumieć, że skoro Stany Zjednoczone ze zrozumiałych względów, choćby z powodu innych wyzwań przed jakimi stoją, oczekują od nas dużo większej odpowiedzialności, nakładów, determinacji i odwagi w razie potrzeby, że skoro tak postawiono sprawę, to trzeba temu sprostać. Dyskusja powinna się na tym zakończyć, a teraz powinna zacząć się robota. Dlatego nie będę mówił, że to jest przełom, który uratuje świat, ale z satysfakcją powiem, że to jest na pewno przełom, jeśli chodzi o praktykę działań Europy. Europy szerzej rozumianej niż tylko Unia Europejska, bo jak państwo wiecie, ściśle współpracujemy, zarówno ja, mój rząd, jak i cała Unia Europejska, z państwami, które mają identyczny jak my stosunek do wojny w Ukrainie, a więc z Wielką Brytanią, Norwegią i także, incydentalnie, z Kanadą.

Podjęliśmy decyzję, biorąc pod uwagę tę konieczność wzięcia dużo większej odpowiedzialności za nasze bezpieczeństwo, jeśli chodzi o możliwości finansowania przez Unię Europejską naszych zdolności obronnych, zarówno na poziomie narodowym, jak i na poziomie ogólnoeuropejskim. Nie będę was zanudzał efektami tego szczytu. Można było... (Poruszenie na sali, dzwonek)

(Głos z sali: Czemu?)

(Głos z sali: Ale my czekamy.)

(Poseł Włodzimierz Skalik: Słabo.)

Konkluzje dotyczące efektów są dostępne na każdej stronie internetowej dedykowanej... (Wesołość na sali) Ale jeśli państwo jesteście zainteresowani...

(Głos z sali: Jesteśmy.)

Mam to, co jest najbardziej masywne, jeśli chodzi o stronę finansową porozumień zawartych wczoraj w Brukseli. To nowy instrument pożyczkowy. I to są pożyczki na de facto ujemnej stopie procentowej. To 150 mld euro do dyspozycji państw Unii Europejskiej. Na czym polega przełom w myśleniu w Unii Europejskiej? Na tym, że pieniądze europejskie będą przeznaczone wprost na zdolności obronne w obszarze obrony powietrznej, systemów artylerii, amunicji, rakiet, dronów, mobilności wojskowej, walki elektronicznej, sztucznej inteligencji w zastosowaniu wojskowym i cyberbroni. Będą to środki na zakupy na bardzo korzystnych warunkach dla wszystkich państw, które będą tym zainteresowane, także dla polskiego przemysłu. To przypomina trochę ten instrument, jaki Unia przyjęła w czasie walki z COVID-em, tylko jest półtora raza większy.

(Poseł Włodzimierz Skalik: Tak, właśnie, duże podobieństwo.)

(Poseł Roman Fritz: COVID wróci.)

Jak wiecie, też domagaliśmy się jako Polska wyraźnie większej elastyczności zarówno jeśli chodzi o reguły fiskalne... Chodzi wprost o to, że jeśli wydajemy nasze pieniądze na obronność tu, w Polsce, to nie będą one wliczane do naszego deficytu. Chodzi o to liczenie, które pozwala zastosować procedurę nadmiernego deficytu lub na to nie pozwala.

(Poseł Anna Kwiecień: Mateusz Morawiecki pierwszy się domagał...)

Brzmi technicznie, ale to był ciężar na barkach wielu państw, które decydowały się - Polska wyjątkowo - na wyraźnie większe wydatki na zbrojenie niż inni, co siłą rzeczy zwiększało deficyt. Trochę to nerwów i czasu kosztowało, ale w tej chwili nikt nie ma wątpliwości, przynajmniej w Europie, że wydatki na obronność powinny być wyjęte z tradycyjnych reguł dyscypliny budżetowej. Tak, ta decyzja została podjęta w tej kwestii. (Oklaski)

(Poseł Anna Paluch: Jaka?)

(Głos z sali: Ale jaka?)

Mamy to, do czego zmierzaliśmy już od wielu miesięcy, a więc zdecydowanie większą elastyczność w wykorzystywaniu środków z funduszy strukturalnych. Pragnę tu uspokoić tych wszystkich, którzy obawiają się, że pieniądze, które mogły być wydane przez samorząd, zostaną mechanicznie decyzją Unii Europejskiej przekazane na obronność. Nie, Unia zdecydowała - i to był polski wniosek - aby to rządy narodowe decydowały, w jaki sposób będą wykorzystywały środki strukturalne. I jeśli będzie potrzeba, według naszego uznania, uzupełnienia środków na obronę, na bezpieczeństwo, na przemysł wojskowy z funduszy strukturalnych europejskich, to taką decyzję podejmiemy. Ale będziemy tutaj bardzo staranie dokonywać selekcji.

Nie odkrywam Ameryki, sami o tym często tu mówicie. Bardzo wiele pomysłów, które były kształtowane przez politykę unijną, wydawało się nie być celami pierwszoplanowymi, może ujmę to delikatnie. Bardzo często narzekano na to, że pewne cele Unii Europejskiej są nieadekwatne do rzeczywistych potrzeb naszych miast, naszych gmin. I tutaj nie będziemy się wahać, tylko będziemy podejmowali decyzje o przesunięciu środków z tych projektów, które nie są uznane przez rząd, przez samorządy jako kluczowe.

(Poseł Janusz Kowalski: Bzdura, niech pan...)

(Głos z sali: Nie przeszkadzaj.)

I tych pieniędzy będziemy używali do zwiększenia możliwości obronnych. (Oklaski)

(Poseł Janusz Kowalski: Czołgi, a nie zielony ład.)

Jest też decyzja Europejskiego Banku Inwestycyjnego, ale jeśli chodzi o możliwe kredyty, też bardzo korzystne, to skala ich jest niewystarczająca. O tym także mówiłem, promując ideę powołania odrębnego banku, banku uzbrojenia, który mógłby działać na podobnych zasadach jak Europejski Bank Inwestycyjny, ale byłby przeznaczony wyłącznie do kwestii obronnych. Dzisiaj jest za wcześnie, żeby powiedzieć, że ta propozycja spotka się z akceptacją innych partnerów - trzeba pieniędzy, a więc trzeba też innych partnerów - ale będą mieli o czym myśleć po złożeniu tej propozycji przez Polskę.

Komisja zdecydowała się także na rozluźnienie wielu regulacji, także tych środowiskowych, związanych z klimatem, z biodywersyfikacją etc. Tutaj m.in. ten głos prawdopodobnie profetycznie uwzględniono i deregulacja stanie się faktem, szczególnie tam, gdzie mówimy o inwestycjach w przemysł obronny. Chodzi także o rozluźnienie przepisów w odniesieniu do zamówień publicznych, tego całego bagażu biurokratycznego, który powoduje, że od decyzji o budowie np. fabryki amunicji do pierwszej produkcji mijają czasami lata ze względu na ograniczenia, np. środowiskowe. Będziemy także jako instytucje europejskie, Europa proponowali przedsiębiorcom i przedsiębiorstwom prywatnym, małym, średnim, dużym, ułatwienia, także deregulacyjne, i uproszczenia w rozliczeniach, wtedy kiedy te firmy będą angażowały się w produkcję obronną.

Przyjęliśmy także na posiedzeniu Rady Europejskiej wspólne stanowisko przed potencjalnymi negocjacjami w sprawie rozejmu i pokoju w Ukrainie. I to jest polskie stanowisko jeden do jednego. Nic o Ukrainie bez Ukrainy. Dzisiaj ta obawa, że być może zapadną jakieś decyzje wiążące ponad głowami Ukrainy, a dotyczące stricte Ukrainy, jest większa niż wcześniej. Wiecie o tym państwo równie dobrze jak ja. Europa w tym przypadku jest absolutnie jednoznaczna. Bardzo nam wszystkim zależy, nie muszę tego tłumaczyć, aby Ukraina nie była potraktowana tak jak w historii świata, Europy i Polski czasami zdarzało się z państwami, które padały de facto ofiarami takich umów ponad głowami.

Będziemy także pilnowali interesu Polski i Europy.Jest iluzją, że Rosjanie, Amerykanie czekają z otwartymi ramionami, żeby Europa w tej czy innej postaci usiadła przy stole negocjacyjnym. Nie można wykluczyć, że w związku z tak, a nie inaczej definiowanymi interesami amerykańskimi w relacji z Rosją po tym zapowiadanym resecie pozycja Europy będzie trudniejsza, ale musimy tu razem pracować i cała Europa jest gotowa razem pracować, także po to, żeby tłumaczyć i perswadować naszym największym partnerom, w tym Stanom Zjednoczonym, jak ważne to jest z punktu widzenia stabilności i przyszłego pokoju, aby Europa była zaangażowana w proces pokojowy na Ukrainie.

Są też różne projekty, jak uczestniczyć aktywnie w gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy. Dzisiaj już naprawdę można przeciąć spekulacje. Pamiętacie państwo, pojawiły się w związku z wypowiedziami niektórych liderów europejskich kilka, kilkanaście tygodni temu te spekulacje, czy Polska wyśle wojsko na Ukrainę w ramach jakiegoś kontyngentu. Nie ma takich oczekiwań. Nasza decyzja od początku była jasna i to też był konsensus tutaj, w Polsce. Polska zaangażowała się w pomoc Ukrainie na różne sposoby w sposób niezwykle intensywny. Będziemy mieli do odegrania rolę kluczową tak czy inaczej, niezależnie od tego, jak zakończą się negocjacje, niezależnie od tego, na co Stany Zjednoczone się zdecydują, jeśli chodzi o jakąś formę gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Tak czy inaczej rola Polski, jeśli chodzi o logistykę, zabezpieczenie granic, a przede wszystkim zabezpieczenie granicy europejskiej z Rosją, rola Polski będzie nadal jasno zdefiniowana i oczywista. I chcę państwa uspokoić: wszyscy to rozumieją - i w Kijowie, i w Brukseli, i w stolicach europejskich, i w Stanach Zjednoczonych - że zadaniem Polski jest przede wszystkim pilnowanie własnej granicy wschodniej, która jest równocześnie wschodnią flanką NATO i Unii Europejskiej. (Oklaski)

[…] Pełna treść w dokumencie źródłowym.

Źródło: stenogram posiedzenia Sejmu RP (API Sejmu). Wszystkie wystąpienia: Donald Tusk