Dziękuję.
(Poseł Dariusz Matecki: Dzień dobry, panie premierze.)
Dzień dobry, panie pośle.
Szanowne Panie i Szanowni Panowie Posłowie! Panie Marszałku! Pozwólcie, że nie marnując waszego czasu i czasu Polaków, przejdę od razu do sedna. To nie jest dzień, kiedy ktokolwiek czekałby na długie, kwieciste przemówienia. To jest dzień, kiedy w związku z sytuacją polityczną po wyborach prezydenckich potrzebna jest klarowna informacja, na czym stoimy.
Zwracam się dzisiaj do Wysokiej Izby o udzielenie wotum zaufania naszemu rządowi z chyba dość oczywistych względów.
(Poseł Łukasz Schreiber: Czerwonej kartki.)
Kalendarz polityczny, bardzo dynamiczny, pokazał z całą wyrazistością, jakie wyzwania stoją przed koalicją rządzącą, przed koalicją 15 października. Nie można zamykać oczu na rzeczywistość. Te wyzwania są większe, niż oczekiwaliśmy, w związku z wyborami prezydenckimi. Nie ma trzęsienia ziemi, ale nazwijmy rzecz po imieniu: czeka nas 2,5 roku bardzo ciężkiej i poważnej pracy w warunkach, które nie zmienią się na lepsze. Mówię o warunkach politycznych. Prezydenta niechętnego zmianom, jakie proponowaliśmy Polsce i naszym wyborcom, zastąpił prezydent czy zastąpi w sierpniu prezydent co najmniej równie niechętny tym zmianom i propozycjom, które dla 11 mln wyborców 15 października 2023 r. wydały się bardzo atrakcyjne i które są nadal w mocy.
(Poseł Łukasz Schreiber: Nawet przez Sejm nie przeprowadzacie...)
A więc zdaję sobie sprawę z tego, że dzisiaj cała Polska, zarówno nasi wyborcy, nasi sympatycy, jak i oponenci, te dwie połowy tak wyraźnie ujawniające się w ostatnich wyborach, czekają na jednoznaczne stanowisko i przede wszystkim na pewną perspektywę. Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że zwracam się po wotum zaufania, bo mam przekonanie, wiarę i pewność, że mamy mandat do rządzenia, do brania na siebie pełnej odpowiedzialności za to, co się dzieje w Polsce. (Oklaski)
Ten mandat jest potrójny. Są trzy wymiary tego mandatu, który jest dla nas wielkim przywilejem - bo sprawować władzę w Polsce to jest wielki przywilej - ale przede wszystkim wielkim zobowiązaniem, wielkim obowiązkiem. Z czego składa się ten mandat? Po pierwsze, 11 mln wyborców 1,5 roku temu zawierzyło koalicji rządzącej, koalicji 15 października, wówczas będącej w opozycji. Największa liczba wyborców przy największej frekwencji dała nam w ręce odpowiedzialność za Polskę, za jej bezpieczeństwo. I w takim wielkim, uroczystym depozycie złożono w nasze ręce, w nasze serca, w nasze umysły nadzieje i marzenia 11 mln Polaków. Szczerze powiedziawszy, kilka dni temu ten mandat został odnowiony ponad 10 mln głosów w przegranych wyborach prezydenckich. Ponad 10 mln głosów przy trochę niższej frekwencji to jest podobny kapitał - kapitał zaufania, chociaż na pewno przesycony też czasami niecierpliwością, rozczarowaniem czy złością, bo każdy w swoich nadziejach, w swoich marzeniach wyobrażał sobie na pewno szybszy marsz i więcej sukcesów. W sumie nie jest chyba dzisiaj naszą rolą tłumaczyć się. My musimy wytłumaczyć wszystkim rodakom, nie tylko tym, którzy na nas głosowali, dlaczego znaleźliśmy się dzisiaj w takim, a nie innym miejscu. Ale nic nie zwalnia nas, tych, którzy dzisiaj dźwigają odpowiedzialność za Polskę, z odpowiedzialności za losy naszego kraju, ponieważ te 11 mln w październiku, te ponad 10 mln kilka dni temu powiedziało, przy wszystkich irytacjach i zastrzeżeniach: macie dalej robić swoją robotę. (Oklaski) Chyba wszyscy na tej sali, no może poza debiutantami politycznymi, znamy i smak zwycięstwa, i gorycz porażki. Ja też dobrze znam i smak zwycięstwa, i gorycz porażki. Tak, tak wygląda życie polityczne nie tylko nas na tej sali, ale wszystkich Polek i Polaków. Znam smak zwycięstwa i gorycz porażki, ale nie znam takiego słowa jak ˝kapitulacja˝. Nie ma o tym mowy. (Oklaski)
Jest też drugi wymiar tego mandatu. Nikt nas nie zwolnił z realizacji tego drugiego wymiaru mandatu politycznego, jaki mamy my, dzisiaj tworzący koalicję rządzącą. To jest mandat wynikający z jednoznacznych i dość oczywistych przepisów konstytucji i zasad ustrojowych. Niezależnie od emocji i złych informacji, jeśli chodzi o przebieg wyborów i możliwe nadużycia czy fałsze w czasie głosowania i liczenia głosów, my na pewno uszanujemy wynik wyborów. Ale szanujemy też przede wszystkim konstytucję i zasady ustroju. A więc respektując wynik wyborów, cały czas będę apelował do wszystkich instytucji odpowiedzialnych za kontrolę, przebieg i uznanie legalności wyborów...
(Głos z sali: Ha, ha, ha!)
...aby bardzo rzetelnie, w związku z tym, że 10 mln ludzi tego oczekuje z całą pewnością, ocenić wszystkie sygnały o nieprawidłowościach czy ryzykach fałszu. (Oklaski)
Nie rozumiem śmiechu z tego tytułu. Śmiejecie się z tych 10 mln ludzi...
(Poseł Konrad Berkowicz: Nie.)
...którzy mają dzisiaj prawo... A wiecie co? Właściwie ze wszystkich wyborców się śmiejecie, bo wszyscy wyborcy mają prawo, święte prawo wiedzieć, że każdy głos każdej Polki, każdego Polaka bez wyjątku ma taką samą wagę i wymaga szacunku od wszystkich organów władzy. (Oklaski)
Ten drugi wymiar mandatu to, jak powiedziałem, konstytucja i zasady ustrojowe. To rząd ponosi odpowiedzialność za władzę wykonawczą w Polsce. Wyniki wyborów prezydenckich w niczym nie zmniejszają ani naszej odpowiedzialności, ani naszych obowiązków, ani zakresu władzy i kompetencji. A więc zwracam się tu nie tylko do posłów koalicji rządzącej i posłów opozycji, ale także do całego narodu z bardzo poważną, przemyślaną deklaracją: wynik wyborów nie zmniejsza, nie zwalnia, nie usprawiedliwia nikogo, kto uznałby, że wybory prezydenckie zmieniły zasady ustrojowe i że spoczywa na nas dzisiaj, czy od dzisiaj, mniejsza odpowiedzialność za to, co się dzieje. Nie, na nas dzisiaj spoczywa jeszcze większa odpowiedzialność. Czeka nas 2,5 roku w trudnych warunkach, ale 2,5 roku pełnej mobilizacji i pełnej odpowiedzialności, nie tylko dlatego, że połowa Polski tego od nas oczekuje - w sensie pozytywnym - ale też dlatego, że tak mówi konstytucja, tak mówi ustrój Rzeczypospolitej. To jest nasz oczywisty obowiązek. (Oklaski) Tak że dosyć marudzenia, bo nawet jeśli rozumiem nastroje, bo to nic przyjemnego dla tych, którzy właśnie dzisiaj przeżywają gorycz porażki, to w niczym, tak jak powiedziałem, w niczym nie zmienia to sytuacji w naszym kraju. W niczym nie zmniejsza, nie pomniejsza wyzwania, które stało przed nami 1,5 roku temu, kiedy wygrywaliśmy wybory, i tak samo stoi to wyzwanie przed nami dzisiaj, po wyborach prezydenckich.
Potrzebujemy tego trzeciego wymiaru. Widzę to, zresztą dzisiaj to widać szczególnie efektownie, na tej sali. Mamy większość na tej sali. To nie jest powód do satysfakcji, to jest... (Oklaski) Do satysfakcji też. Ale to jest coś, co jest bezcennym darem, jaki dali nam wyborcy. Zmarnowanie tej większości, zanim minęła połowa kadencji, bo komuś się odechciało albo ktoś się przestraszył... Zobaczcie zresztą, jak wygląda ta strona sali. (Oklaski)
(Poseł Monika Wielichowska: Niezainteresowani.)
Przeciw komu stajecie każdego dnia? Przeciw ludziom, którzy mają dokładnie taki stosunek do ojczyzny, do zadań, które stoją przed posłami i posłankami. Wydawałoby się, że jednak to jest dzień dość szczególny. Nie mówię o tym, że liczę na jakąś szczególną sympatię czy szacunek ze strony posłanek czy posłów PiS-u, ale ta demonstracja bardzo dużo mówi przede wszystkim o naszych obowiązkach. Czy naprawdę przez chwilę komukolwiek z tej strony sali przyszła do głowy myśl, żeby oddać Polskę w ich ręce?
(Głosy z sali: Nie.)
(Głos z sali: Nie ma komu.)
Otwórzcie szeroko oczy i przypomnijcie sobie jeszcze raz, jak ważne sprawy spowodowały, że byliście tak zmobilizowani, tak zdeterminowani 1,5 roku temu, i jak ważne sprawy spowodowały, że Polacy dali nam w ręce odpowiedzialność za ojczyznę. Nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Mówiliśmy, że pogonimy zło. Wiedzieliśmy - ci, którzy mają doświadczenie polityczne, ja mam doświadczenie polityczne - że nie będzie to łatwe. Ale czy z tego tytułu, że to jest zadanie bardzo trudne... Niektórzy mogą myśleć, że nawet przekraczające możliwości niektórych z nas. Ale czy to w jakimkolwiek stopniu ma zmniejszyć naszą determinację albo usprawiedliwić słabość? Nie, to nie wchodzi w rachubę. Mandat od ludzi, konstytucja i ogrom wyzwania, jakie stoi przed Polską i przed wami - to są trzy powody, dla których dzisiaj musimy potwierdzić gotowość do wzięcia pełnej odpowiedzialności za to, co w Polsce się dzieje. I wierzę w was, wierzę w waszą determinację i odwagę, wierzę w wasze serca i umysły i wierzę, że tego dokonamy. Dzisiaj i przez następne 2,5 roku. (Oklaski)
Jest wiele pytań, na ile ocena rządów, naszego rządu, mojej działalności jako premiera, wpłynęła na wynik wyborów prezydenckich. Tak naprawdę to, co najczęściej słyszę, i pewnie wszyscy się z tym zgodzicie, to to, że jest za mało informacji. Niektórzy mówią wprost, na ulicy: Za mało się chwalicie.
(Poseł Łukasz Schreiber: Ha, ha, ha!)
(Głos z sali: Czekamy, czekamy.)
Jak pamiętacie, chyba sobie kiedyś bardzo jasno powiedzieliśmy...
(Poseł Dariusz Matecki: Chwal się, Donald.)
Tak, tak, zaraz się pochwalę, nie lękajcie się. (Oklaski)
...że w naszym myśleniu o polityce propaganda nie może być ważniejsza od prawdy, że kłamstwo nie może być w polityce narzędziem skuteczniejszym od prawdy. Być może niektórzy, mówię to też do siebie, wierni temu przykazaniu, przesadzili z wiarą, że prawda sama się obroni.
Nie będę dzisiaj was zasypywał szczegółami. Zwróciłem się do ministrów, aby przypomnieli te najważniejsze osiągnięcia, nie mówię: sukcesy, osiągnięcia, to, co udało się zrealizować, żebym miał podstawę do sprostowania tego przekazu ze strony opozycji, że niewiele się udało. Dostałem kilkadziesiąt stron, mimo że prosiłem o największy możliwy skrót, jeśli chodzi o te rzeczy, o których możemy dzisiaj z pełnym przekonaniem powiedzieć, że się udały. Będziemy przekazywali te informacje sukcesywnie.
Wiecie, co jest najważniejsze? To, co jest dzisiaj najważniejsze i co chciałbym podkreślić, to działania i prawda o tym, jak wygląda Polska i jak wyglądała Polska przed październikiem 2023 r. w tych obszarach, które budzą najwięcej emocji, które także w tej debacie prezydenckiej i kampanii prezydenckiej odgrywały absolutnie kluczową rolę. Mówię o tych obszarach, które są chyba najważniejsze, nie tylko tu, na tej sali, ale dla każdej polskiej rodziny, i które równocześnie są najbardziej zakłamane przez propagandę PiS-u. Najbardziej zakłamane.
Bezpieczeństwo. Chyba mało kto sobie zdaje sprawę, jak bardzo słowa i hasła zamieniliśmy w czyny. Czy przychodzi wam w ogóle do głowy... Ciekawy jestem, czy ktoś na tej sali umiałby odpowiedzieć na pytanie, o ile wzrosły wydatki na obronność - ten najbardziej prosty, najbardziej oczywisty wymiar naszego bezpieczeństwa - w pierwszym roku rządów koalicji 15 października w porównaniu do ostatniego roku rządów PiS-u. Jak myślicie, o ile wzrosły wydatki, czyli realnie wydane pieniądze, na obronę polskiego terytorium, polskiej granicy, na polską armię?
(Poseł Łukasz Schreiber: Proszę zobaczyć, o ile wzrosły między 2015 r. a 2023 r.)
Jak myślicie? 6%? A może myślicie, że o 16% więcej wydaliśmy na obronę? Nie, w ciągu 1 roku, 2023-2024, wydaliśmy na obronę, na polską armię więcej o 67%. O 67%. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
Debatujemy z taką zażartością tu, na tej sali, i w czasie debat, i w czasie kampanii wyborczej, o migracji i zagrożeniach związanych z nielegalną migracją. Podam wam jedną daną, żeby was nie zanudzać szczegółami. Jak myślicie, o ile w roku 2025, tym roku, spadnie ilość wiz wydanych migrantom z państw Afryki i Azji?
(Poseł Krzysztof Mulawa: To jest indywidualna decyzja konsulów, panie premierze.)
Dobrze wiemy... Nie chcę wchodzić w szczegóły, nie jest moim zadaniem, nigdy nie dam się namówić na ksenofobiczną narrację z jakimiś wątkami rasistowskimi, nie o to chodzi. Ale dobrze wiemy, że lęki społeczne, wynikające z różnych powodów, dotyczą z reguły tej fali migracji, która pochodzi z Azji i Afryki. Nie muszę tego tłumaczyć. My w 2025 r. wydamy o 50% mniej wiz dla tych z państw Afryki i Azji, którzy szukają miejsca w Polsce czy w Europie. Dlaczego mówię o tym z taką satysfakcją? Bo to bardzo trudny proces. Dlatego że mówimy o setkach tysięcy wiz wydanych w mechanizmie korupcyjnym, przy kompletnym braku wyobraźni. To, co się działo przez ostatnie lata rządów PiS-u, to setki tysięcy wydanych wiz. To był najprostszy w całej Europie sposób, w jaki migranci mogli się dostać do Europy. Te wszystkie, przepraszam, cyrki, ten cały teatr. Pamiętacie, nie wiem, choćby konferencję pana Kamińskiego, już nie pamiętam z kim, z tą biedną krową. Ci, którzy mają lepszą pamięć, wiedzą, o jakim dziwnym widowisku mówię.
Pamiętacie, jak bardzo PiS walczył o ochronę granicy, jak udało mu się zatrzymać 20 czy 100 przekraczających nielegalnie granicę. Kiedy mówili te słowa, więcej wjeżdżało do Polski, do Europy na podstawie wydawanych przez nich wiz niż przez wschodnią granicę, zresztą też bardzo nieudolnie pilnowaną przez poprzednie rządy. Mówię o tym dlatego... Pamiętacie może debatę tu, w tej Izbie, w czasie której skutecznie zaproponowałem, a wymagało to gigantycznej operacji także w Europie, zawieszenie prawa do azylu w Polsce jako metodę, która może ograniczyć atrakcyjność naszego kraju dla nielegalnych migrantów. To tutaj, z tej mównicy padały ostre słowa krytyki ze strony PiS-u, prezydenta Dudy, że nie, jak, dlaczego.
Kolejny przykład to kwestia migracji i granicy. Wiecie, jak wyglądała zapora na granicy za PiS-u, i wiecie, jak wygląda w tej chwili.
(Głos z sali: Wiemy, że głosowaliście przeciw niej.)
Wiecie, jak za PiS-u często mówiono: przesmyk suwalski, o Boże, tam jest tak słabo, tam za chwilę Rosjanie mogą nas atakować. To jest bardzo niebezpieczne miejsce, najniebezpieczniejsze miejsce w Europie, jeśli chodzi o groźbę agresji ze strony Rosji. Tylko nie chodziło o to, żeby o tym opowiadać. Myśmy zainwestowali bardzo duże pieniądze. Szczególnie cieszę się z tego, że mamy możliwość zainwestowania pieniędzy nie tylko polskich, ale także europejskich w ochronę m.in. tego fragmentu naszej granicy. (Oklaski) Tarcza Wschód to jest największe przedsięwzięcie obronne, skuteczne i nowoczesne, które chroni nas przed realnymi zagrożeniami.
Gdybyśmy chociaż w połowie tak dobrze opowiadali, ile zrobiliśmy, wygrywalibyśmy kolejne wybory. Gdyby PiS choćby w 1/3 robił tyle, ile opowiadał, to Polska byłaby krajem mlekiem i miodem płynącym oraz potęgą światową i europejską. (Oklaski) Tak, to jest do nadrobienia i tu mogę wam obiecać, że na pewno to nadrobimy. Chodzi o rzetelną informację, a nie propagandę. Rzetelną codzienną informację o tym, co udaje się w Polsce wszystkim nam, mówię nie o tej sali, ale o całym kraju, osiągnąć.
Co do bezpieczeństwa, czyli takiej właśnie, wydawałoby się, domenie dzisiejszej opozycji, to więcej w tym było picu i propagandy niż realnych działań.
Solidarność społeczna. Wiecie, że my od razu po wyborach, od razu po przejęciu władzy dokonaliśmy największych transferów społecznych? To brzydkie słowo. Do potrzebujących trafiło najwięcej w historii Polski po roku 1989 pieniędzy, ale trafiło w sposób starannie przemyślany. Żaden rząd, żadna większość parlamentarna nie podjęły w ciągu jednego roku choćby porównywalnych decyzji o pomocy tym, którzy byli najbardziej poszkodowani, najbardziej niesprawiedliwie traktowani, najbardziej potrzebujący. (Oklaski) To jest taka skala. Znowu mogę powiedzieć, że trzeba było lepiej o tym opowiedzieć.
Ale są dane, które mogą wam uzmysłowić, jaka jest różnica skali. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem bardzo mocnej i dobrze przeprowadzonej kampanii propagandowej wokół 500+. Wiecie, ile w pierwszym roku rządów PiS-u, kiedy obowiązywało 500+, państwo polskie przeznaczyło na pomoc w tym projekcie, ile pieniędzy trafiło do ludzi z tego tytułu w pierwszym roku rządów PiS-u po ustanowieniu 500+? 16 mld zł.
(Poseł Dariusz Matecki: Niecały rok był.)
Wiecie, ile to było w 2024 r.? Wiecie, ile pieniędzy w 2024 r. dzięki większości obecnej tu, na sali, tej większości, która wygrała wybory w październiku 2023 r., dzięki naszym decyzjom trafiło do polskich rodzin z tytułu programu 800+? 62 mld. (Oklaski) Pamiętam jak dziś - i jakby Jarosław Kaczyński tu siedział, tobym mu przypomniał - kiedy PiS mówił: zróbmy 800+. To było dokładnie 2 lata temu w czerwcu. Ja powiedziałem: to zrób, zróbmy to razem natychmiast. Nie. Oni powiedzieli, że należy to zrobić, ale kto to zrobił?
(Poseł Krzysztof Ciecióra: 800+...)
Kto tak zorganizował pracę państwa, że było to możliwe? Nasz rząd. 62 mld zł tylko z tego tytułu versus 16 mld wtedy, kiedy PiS ten program zaczynał. (Oklaski)
Te transfery społeczne to jest oczywiście też renta wdowia. Nie muszę państwu przypominać o tym, co zrobiliśmy dla niepełnosprawnych. Podwyżka dla budżetówki, w tym ta zasadnicza podwyżka płac dla nauczycieli. Mówię o tym, bo przecież to nie są pieniądze rządu. Myśmy razem podejmowali decyzję, jak dzielić pieniądze Polaków. Ale pamiętaliśmy dobrze o tym, kto jest najbardziej poszkodowany i kto lata czekał na to, aby jego praca była uczciwie wynagradzana. Czy to są pracownicy opieki społecznej, czy to są właśnie nauczyciele, nauczycielki, pielęgniarki, czy właśnie niepełnosprawni i ich rodziny, czy ci, którzy trafili w taką fatalną sytuację, kiedy współmałżonka czy współmałżonek zmarli, a oni zostali ze swoją bardzo niską emeryturą. Mówię tu o rencie wdowiej. Wiecie, że już blisko 1 mln ludzi się zarejestrowało, żeby skorzystać z tego projektu renty wdowiej? (Oklaski) Jest też oczywiście babciowe, jest radykalne podniesienie zasiłku pogrzebowego. To nie jest wesoły temat, ale przecież to było bardzo oczekiwane.
Transfery, a więc ta bezpośrednia pomoc państwa dla tych, którzy tej pomocy potrzebują w różnej sytuacji, osiągnęły w Polsce taki udział w PKB, że jesteśmy dzisiaj w czołówce Unii Europejskiej. Jesteśmy wyraźnie powyżej średniej państw Unii Europejskiej, jeśli chodzi o udział w pomocy społecznej i, moim zdaniem, dobrze zaprojektowanej, trafiającej naprawdę do ludzi, którzy tego potrzebują, i zrobiliśmy to w ciągu 1,5 roku. To jest to, jeśli chodzi o solidarność społeczną. O bezpieczeństwie już mówiłem.
Pozycja Polski. Duma z silnej Polski.
(Głos z sali: Widać po prezydencji.)
Słuchajcie, to, że po roku mamy takie poczucie, że Polska wróciła do ekstraklasy, jeśli chodzi o politykę światową, to moim zdaniem nie wymaga jakiegoś udowodnienia. Na tej sali, po tej stronie, to nie wzbudzi entuzjazmu - no nie ma u kogo - natomiast wszędzie, gdzie jesteśmy na świecie, i to przecież nie jest tylko moje wrażenie, ludzie mówią tak: Polska wróciła na szczyt polityki europejskiej i światowej. Wiecie, tu nie chodzi o jakąś satysfakcję tych, z którymi się spotykamy, czy naszą satysfakcję, tu chodzi o bezpieczeństwo Polski i prawdziwą międzynarodową pozycję Polski.
Powiem wam tylko jedną rzecz, bo czasami aż ciężko się słucha tych komentarzy ze strony członków PiS-u na temat ich twardej postawy, jeśli chodzi o Unię Europejską. Czy do waszych głów dotarło wreszcie, że wasza polityka europejska polegała na tym... Mówię o tych ostatnich latach rządów PiS-u. I posłuchajcie uważnie, na czym polega ten ponury fenomen PiS-u: dużo krzyku na temat tego, że Polska musi więcej wyciągnąć z Unii Europejskiej i że musi być bardziej suwerenna, nie dopłacać, etc. Znacie tę opowieść. Zrobili wszystko, żeby Polska straciła 240 mld zł z KPO, ale składkę zapłacili. Składkę w wysokości 30 mld zł w ostatnim roku rządów PiS-u PiS zapłacił do Unii Europejskiej - 30 mld zł Niemcom zapłacił. (Wesołość na sali, oklaski) Tak, tak, Niemcom, Francuzom. A wiecie, dlaczego zapłaciliście te 30 mld? Żeby Niemcy i Francuzi mogli z KPO te pieniądze wydać u siebie. To już nie jest frajerstwo. To jest taki sabotaż, który tak naprawdę... Przed trybunałem historii staniecie z tego tytułu.
(Wypowiedź poza mikrofonem)
Nie, KPO to nie są tylko pożyczki - słyszę tam bardzo nieprofesjonalny komentarz - to jest pół na pół, to są też dotacje. Przede wszystkim straciliśmy dostęp do tych dotacji, do tego, co jest żywą gotówką, cashem, który leżał na stole. (Oklaski) A, jeszcze do tego dołożyli 2 mld kary. I oczywiście trąby w rękach, wielkie hasła, jak to Polska jest suwerenna. Boże, chroń nas przed takimi ludźmi, którzy przez suwerenność Polski rozumieją kompletne frajerstwo, którzy pozwolili, aby Polskę wykorzystywano, aby pieniądze polskiego podatnika wykorzystywano w Berlinie, w Paryżu czy Brukseli kompletnie bez żadnego sensu. (Oklaski)
[…] Pełna treść w dokumencie źródłowym.