Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przysłuchiwałem się słowom pana ministra, który, gdy mówił o katalogu treści, które mogą być usuwane z Internetu, zapomniał nagle o mówie nienawiści. A przecież tu chodzi, panie ministrze, o mowę nienawiści i o treści, które są nie po drodze dla władzy. Ustawa pozwala na to, żeby urzędnik państwowy usuwał treści, które uzna za nieodpowiednie, i pozwala na to, żeby organ publiczny usuwał treści zdaniem tego organu niezgodne z prawem. A przecież mamy wolne sądy. Nie wiem, kto stoi za tą ustawą, ale osoba ta naprawdę powinna zapaść się ze wstydu pod ziemię, panie ministrze.
(Głos z sali: Nie ma mowy nienawiści.)
Panie ministrze, problem polega właśnie na tym, że jest, bo jeżeli pan wczyta się w artykuły, o których pan przed chwilą mówił z mównicy, to jest tam mowa nienawiści, na co zwracali przed chwilą uwagę inni posłowie. Nie wiem, do czego chcecie państwo doprowadzić, ale my jako Konfederacja mówimy głośne: stop cenzurze w Internecie. (Oklaski)
(Poseł Dariusz Matecki: Brawo!)