Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Kiedy dzisiaj słucha się tych wszystkich wypowiedzi posłów, nasuwają się pytania. Czy powinniśmy powołać komisję śledczą, która zbada aferę Pegasusa? Odpowiedź jest oczywista: tak. Czy należy pociągnąć do odpowiedzialności wszystkie osoby, które bezprawnie inwigilowały niewinnych obywateli? Oczywiście tak. Ale dlaczego? Dlatego, że my, proszę państwa, po 8 latach permanentnego łamania prawa w Polsce po prostu musimy oczyścić tkankę polską i pokazać naszym dzieciom i społeczeństwu, które zaczęło się przyzwyczajać do tego, że łamanie prawa jest czymś naturalnym, a żadnej afery się nie wykrywa, żadnej afery się nie rozlicza, po prostu wszystko można zrobić bezkarnie... My musimy dla higieny naszego państwa doprowadzić do wyjaśnienia tych wszystkich bezeceństw.
Czy to też oznacza, że powinniśmy odrzucić narzędzia pozwalające służbom specjalnym zbierać informacje o obywatelach, aby tropić przestępczość oraz terroryzm? Nie. Ale przede wszystkim mają to być narzędzia apolityczne, wykorzystywane tylko w celu przeciwdziałania śmiertelnym zagrożeniom dla dobra wspólnego, np. terroryzmowi. Bo warto pamiętać, że Pegasus zakupiono właśnie jako narzędzie antyterrorystyczne. Czy opinia publiczna usłyszała jednak o przesłuchanych bandytach, o udaremnionych zamachach terrorystycznych? Nie, ponieważ Pegasusa wykorzystywano do walki, cynicznej walki politycznej, walki z politykami opozycji, z niewygodnymi prokuratorami czy niepokornymi dziennikarzami, słowem: ze wszystkimi, którzy mogli stanowić przeszkodę lub zagrożenie dla władzy. Tym bardziej cyniczne były opowieści np. pana Fogla - to już padło kilka razy - który opowiadał o tych konsolach. (Dzwonek)
Tak oto potężne narzędzie w nieodpowiednich rękach stało się szalenie niebezpieczną bronią, a w śmiertelnym niebezpieczeństwie znalazły się konstytucyjne wolności, zaufanie obywateli do państwa. Jedynym terrorystą w tej opowieści jest władza PiS. Dlaczego? Dlatego, że każdorazowe polityczne wykorzystywanie Pegasusa można uznać za akt terroru wobec polskiej demokracji. I jakże absurdalny jest sam fakt, że pieniądze na to szły z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Pani poseł, proszę kończyć.
Poseł Izabela Bodnar:
Dziękuję serdecznie. (Oklaski)