Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Żadnych przerw, nie ma na to czasu. Trzeba ratować to, co jeszcze da się uratować w tym systemie. Przez waszą nieudolność tylko do końca roku w polskich szpitalach będzie dobre jedzenie. Dziurę, którą pani Leszczyna zostawiła, trzeba będzie łatać świeżym mięsem i warzywami. (Poruszenie na sali) Tak to będzie wyglądać. Zamiast tego wróci suchy chleb i stara szynka, a za błędy tego rządu zapłacą wszyscy pacjenci.
(Głos z sali: Respiratory.)
Panie Domański, do pana dwóch gabinetów codziennie dostarczane są świeże owoce, a pan zabiera ludziom, zwykłym ludziom, którzy cierpią w chorobie. Jak wam nie wstyd? Jak nie wstyd wam robić takie rzeczy? A jeszcze dzisiaj wyszedł Donald Tusk i co powiedział? Zabierzemy 900 mln, a jedzenie będzie takie samo. Kto w to uwierzy? Do dymisji, nim ludziom stanie się prawdziwa krzywda. Dziękuję. (Oklaski, poruszenie na sali)