Szanowny Panie Marszałku! Nieobecny Panie Premierze największego na świecie rządu! Wnoszę o przerwę i uzupełnienie porządku obrad o punkt poświęcony podważaniu wyników wyborów.
(Poseł Piotr Kaleta: No wreszcie.)
Różnica głosów to jest 369 tys. Nawet jeżeli uznać nieprawidłowości nie w 11, a w 800 wymyślonych przez was komisjach, nie zmieni to wyniku. Ale mimo to codziennie mówicie o sfałszowanych wyborach. Po co? Bo chcecie zaszczepić w społeczeństwie nieufność, aby stworzyć atmosferę zagrożenia, w której dla ratowania demokracji chcecie zawiesić demokrację.
Kto chce zrozumieć grozę sytuacji, niech obejrzy film ˝Decydujący głos˝ o wyborach w Stanach Zjednoczonych w 2000 r. Tam demokraci przegrali o 537 głosów, ale uznali wynik wyborów, mówiąc: to nie wstyd stawiać ojczyznę ponad państwo. Wy tego nie rozumiecie. Opamiętajcie się, bo za chwilę (Dzwonek) każde wybory będą kwestionowane, a Polska wpadnie w spiralę upadku. Nie pozwólmy, by Polska stała się republiką kartoflaną z wieczną elekcją i żadnym wynikiem. Dziękuję. (Oklaski)