Pani Marszałek! Wysoka Izbo! To, co dziś jest Polakom przedstawiane jako przywracanie konstytucyjnych standardów i demokratyzacja wyboru sędziów do KRS-u, w istocie jest próbą zamiany jednego sporu politycznego na drugi spór. Tym razem pod hasłem, że o sędziach mają decydować wyłącznie sędziowie. To nie jest demokratyzacja. To jest korporacyjna selekcja podlana wielkimi słowami.
Jeżeli naprawdę chcą państwo mówić o demokracji, to zacznijmy od fundamentu - art. 4 konstytucji. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej należy do narodu. Naród sprawuje ją przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. A gdzie w tym projekcie jest naród? Gdzie są obywatele - ci, w imieniu których powinien działać wymiar sprawiedliwości, których praw dotyczy każdy wyrok, każdy błąd, każda opieszałość? Nie ma. Są za to środowiskowe układanki i spory. Kto ma wyłączność na wybór? Państwo mówicie: oddajemy wybór sędziom, bo tak będzie bardziej niezależnie. Tylko że niezależność nie polega na tym, że grupa zawodowa wybiera sama siebie i sama siebie rozlicza. To jest model zamkniętej kasty, a nie nowoczesnego państwa prawa. Sędziowie są dla obywateli, nie dla samych siebie. Wymiar sprawiedliwości jest służbą publiczną, a nie korporacją z prawem do samoreprodukcji.
W dodatku ta uchwała ma jeszcze jeden zasadniczy problem. To uchwała, a nie ustawa. Nie zmienia przepisów, nie rozwiązuje skutków realnych, nie daje obywatelom ani dnia szybszego procesu, ani jednej bardziej przewidywalnej decyzji. Jest polityczną deklaracją, która w praktyce może tylko pogłębić chaos. Jedni będą uznawać jedną legitymizację, drudzy drugą, a na końcu i tak zapłaci obywatel. Bo to obywatel czeka latami na wyrok. Bo to obywatel przegrywa w starciu z opieszałością. Bo to obywatel potrzebuje sprawnego państwa.
Jeżeli chcecie państwo prawdziwej demokratyzacji, to przestańcie udawać, że demokracja polega na oddawaniu spraw publicznych w ręce grupy sędziów. Demokracja to przejrzystość, odpowiedzialność i realna kontrola społeczna, a nie wybory we własnym gronie.
Wysoka Izbo! Nie potrzebujemy projektu, który pod hasłem naprawy wprowadza kolejny etap wojny instytucjonalnej i buduje wrażenie, że sędziowie są nad obywatelami. Nie są. Są dla obywateli, a państwo, które zapomina o art. 4 konstytucji, nie naprawia demokracji. Ono ją pozoruje. Dziękuję.