Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Alkohol szkodzi zdrowiu - to hasło można zobaczyć w każdym sklepie. To nie powinien być wyświechtany slogan, ale po prostu fakt. Mamy jednak tendencję do popadania w skrajności - albo przez dekady piło się za dużo alkoholu, albo teraz chcemy wszystkiego zakazać i myślimy, że problem sam się rozwiąże. Otóż nie. Przy nadmiernej regulacji pojawią się meliny, bo ludzie z dnia na dzień nie przestaną pić. Nie ma lepszego regulatora niż cena. Alkohol, tak jak i inne używki, powinien być legalny, ale drogi, bo mądre państwo powinno zniechęcać obywateli do picia i mieć pieniądze na kampanie prozdrowotne oraz pokrywanie kosztów leczenia.
(Wypowiedź poza mikrofonem)
Dokładnie tak stało się z papierosami, panie pośle. Nie wprowadziliśmy prohibicji, ale edukacją, profilaktyką i dobrym prawem sprawiliśmy, że palenie stało się kosztowne i niemodne. Nie zgadzam się też z analogią między zakazem palenia w miejscach publicznych a kwestią alkoholu, ponieważ ten przepis został stworzony, aby chronić palaczy biernych.
Totalnym nieporozumieniem (Dzwonek) jest dla mnie walka z piwem i winem bezalkoholowym. Przecież to właśnie dzięki tym napojom ludzie nie sięgają po alkohol i jednocześnie nie muszą się tłumaczyć swoim współbiesiadnikom, dlaczego nie piją. Najważniejsze jest jednak to, że spożycie alkoholu cały czas spada. Tego się trzymajmy jak pijany, przepraszam, jak trzeźwy płotu. (Oklaski)