Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kolejna kartka z pamiętnika.
Poznałam go jako spokojnego żółwia z ˝Polskiego zoo˝. Później, już jako nastolatka, zafascynowana czasami pokojowej transformacji z komunizmu do demokracji, zrozumiałam, na czym polegała prawdziwa wielkość Mazowieckiego, pierwszego premiera. Szukał punktu do zgody, a nie do kłótni. Łagodził, a nie zaostrzał konflikty. Był katolikiem, a jednak nie uważał, że jego wiara czyni go lepszym od innych. I nie miał w sobie za grosz populizmu, co w dzisiejszej polityce jest nie do pomyślenia. (Dzwonek) Zresztą już wtedy wybór jego osoby na premiera był niepopularny. Niebawem przegrał z człowiekiem znikąd, z nieobliczalnym Tymińskim. Niech przyszły rok wyborczy da nam do myślenia właśnie dzięki uczczeniu takiej osoby jak premier Mazowiecki. (Oklaski)