Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ta umowa, jeśli zostanie ratyfikowana, doprowadzi do zalewu europejskiego rynku tanimi produktami rolnymi z Ameryki Południowej, w tym mięsem wołowym, drobiem, cukrem, kukurydzą i soją. Produkty te nie podlegają takim samym rygorystycznym normom środowiskowym, sanitarnym czy społecznym, jakie obowiązują polskich rolników. Konkurencja. Polski rolnik nie może konkurować z producentem, który wycina amazońską dżunglę pod pastwiska, stosuje pestycydy zakazane w Unii Europejskiej i płaci pracownikom kilka dolarów dziennie. Tymczasem Komisja Europejska w imieniu liberalizacji handlu gotowa jest otworzyć granice dla tych produktów, narażając polskie i europejskie rolnictwo. To upadek naszego rolnictwa, jeżeli do tego dopuścimy. Nie możemy dopuścić, by w imię globalnego handlu poświęcono polską wieś, jej rozwój i przyszłość. To nie tylko kwestia gospodarki, to kwestia naszej suwerenności żywnościowej, bezpieczeństwa konsumentów i poszanowania pracy rolnika.
Mam kilka pytań. Czy Polska zgłosiła jakiekolwiek zastrzeżenia do treści umowy lub postulatów negocjacyjnych? Czy rząd dysponuje oceną wpływu tej umowy na polskie rolnictwo, zwłaszcza w zakresie produkcji mięsa wołowego, drobiowego, upraw zbóż i kukurydzy? (Dzwonek) Jeśli tak, proszę o udostępnienie takiej analizy. Jakie działania podejmuje rząd, aby zabezpieczyć interesy polskich rolników w kontekście ewentualnego zalewu rynku produktami z Ameryki Południowej? Czy przewidywane są jakiekolwiek rekompensaty, dopłaty wyrównawcze lub ograniczenia importowe? I ostatnie. Czy polski rząd podejmuje działania na forum Rady Unii Europejskiej w celu zablokowania lub zawetowania tej umowy? (Oklaski)