Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dzisiaj rozmawiamy o czymś, co nie jest trudnością, ale już pełną zapaścią polskiej służby zdrowia. Szpitale toną w długach, a rząd zamiast rzucić im koło ratunkowe, zakłada im jeszcze kamień na szyję, zapowiadając cięcia na kolejny rok. To jest decyzja, która uderza bezpośrednio w pacjentów. To nie jest jakaś abstrakcyjna przyszłość, to dzieje się tu i teraz. Zadłużenie szpitali rośnie w tempie, którego nie da się już ukryć za kolorowymi prezentacjami, propagandą sukcesu. Dyrektorzy mówią wprost: nie ma pieniędzy na bieżące funkcjonowanie, nie ma na energię, na leki, na usługi podstawowe, a państwo dokłada im jeszcze więcej obowiązków. Dobrze wiecie, że bez wsparcia samorządów już dawno szpitale by stały. Dzisiaj to samorządy dają krótkoterminowe pożyczki i bardzo często muszą niestety poręczać kredyty. (Dzwonek)
Wysoka Izbo! Cięcia w służbie zdrowia to cios wymierzony w bezpieczeństwo obywateli. Proszę mi odpowiedzieć, jak pacjent z małej miejscowości ma uzyskać pomoc, jeśli jego szpital ogranicza oddziały, jak matka z dzieckiem ma czekać pół roku na specjalistę, bo nie ma niestety kontraktu. W tej sytuacji rząd mówi o racjonalizacji. To nie jest racjonalizacja, to jest osłabienie służby zdrowia. Dziękuję. (Oklaski)