Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dziś w całej Polsce to właśnie aktywni rolnicy wyszli na ulicę. To nie jest polityczny happening - to krzyk rozpaczy ludzi, którzy czują się pozostawieni sami sobie. Protestują przeciwko umowie Mercosur, niekontrolowanemu napływowi towarów z Ukrainy oraz skandalicznie niskim cenom zbóż, które rujnują polskie gospodarstwa. Polski rolnik nie jest w stanie konkurować z importem, który nie spełnia europejskich norm, a jednocześnie zalewa nasz rynek. To jest nierówna konkurencja i jawna niesprawiedliwość. Jeśli państwo nie reaguje, to bierze odpowiedzialność, niestety, za likwidację polskiego rolnictwa.
W Sejmie słyszymy o programie ˝Aktywy rolnik˝. To dobrze, że pieniądze mają trafiać do tych, którzy faktycznie pracują, ale powiedzmy jasno: nie da się wspierać aktywnych rolników, jeśli wcześniej zniszczy się całe rolnictwo. Rolnik nie chce jałmużny. Chce uczciwej ceny, ochrony rynku i szacunku ze strony państwa. Jeżeli dziś pozwolimy na to, by polskie gospodarstwa upadały, to jutro stracimy bezpieczeństwo żywnościowe i uzależnimy się od importu. (Dzwonek) Tego jeszcze nie było. To jeszcze da się, panie ministrze, odwrócić...
(Wicemarszałek wyłącza mikrofon, poseł przemawia przy wyłączonym mikrofonie, oklaski)