Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pół roku temu zostałem publicznie osądzony za rzekome świadome zaproszenie na posiedzenie zespołu parlamentarnego osoby skazanej. Zanim ktokolwiek chciał ze mną rozmawiać, zapadły wyroki medialne, polityczne i klubowe. Zostałem napiętnowany szybciej, niż sprawdzono fakty, a wsparcie dostałem wtedy z najmniej oczekiwanej strony. Później zostałem oczyszczony z zarzutów, ale o tym już była cisza. Żadnego: przepraszam.
Dziś mamy sprawę znacznie poważniejszą, dotyczącą współpracy prominentnych polityków z osobami skazanymi za czyny, które wołają o potępienie. I co? I nagle od początku słyszymy ciszę. Ci sami politycy, którzy chętnie mnie oceniali, uciekają od odpowiedzi.
Dlatego pytam: Gdzie jest wasza odwaga? Czy standardy w życiu publicznym mają obowiązywać wszystkich, czy tylko wybranych? Czy oburzenie pojawia się wtedy, gdy wygodnie jest uderzyć w jednego posła, a znika wtedy, gdy sprawa dotyka czołowych środowisk politycznych?
(Poseł Joanna Borowiak: Których środowisk?)
Składam wniosek formalny o sprawdzenie kworum i zakończenie politycznej obłudy w tej Izbie. (Oklaski)