Stanowisko
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Procedujemy dziś nad projektem ustawy dotyczącym elektronizacji postępowania egzekucyjnego.
Na pierwszy rzut oka techniczny, w praktyce bardzo istotny, bo dotyka relacji obywatel - państwo w jednym z najbardziej wrażliwych momentów: egzekucji.
Projekt wprowadza portal eLicytacje KAS - narzędzie, które ma zwiększyć efektywność sprzedaży majątku w toku egzekucji. Ma być szybciej, szerzej, bardziej transparentnie. I to są cele, które należy docenić.
Ale pojawia się kilka poważnych pytań. Po pierwsze, centralizacja. Państwo buduje własny system, zamiast korzystać z rozwiązań rynkowych. Czy naprawdę każdą usługę musi realizować aparat państwowy?
Po drugie, przymus cyfrowy. Aby wziąć udział w licytacji, obywatel musi założyć konto, uwierzytelnić się i zgodzić na komunikację elektroniczną. To wyklucza część osób, szczególnie starszych.
Po trzecie, zakres danych. Państwo wymaga informacji nie tylko o tożsamości, ale także o sytuacji majątkowej i rodzinnej. To budzi pytania o proporcjonalność.
Po czwarte, odpowiedzialność za system. Jeśli dojdzie do błędu technicznego, kto ponosi konsekwencje? Obywatel czy państwo?
I wreszcie - aspekt społeczny. Egzekucja administracyjna często dotyczy osób w trudnej sytuacji życiowej. Nowoczesne narzędzia nie mogą oznaczać bezrefleksyjnego przyspieszenia procedur bez spojrzenia na człowieka.
Dlatego ten projekt wymaga doprecyzowania i realnych gwarancji dla obywateli.