Stanowisko
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Debatujemy dziś o rynku, który jedni postrzegają jako symbol innowacji, cyfrowej gospodarki i nowych form inwestowania, ale który dla wielu obywateli stał się również źródłem ogromnych strat, niepewności i poczucia, że zostali pozostawieni sami sobie.
Przez lata państwo zwyczajnie nie nadążało za dynamicznym rozwojem rynku kryptoaktywów. I problemem nie jest już wyłącznie sama technologia. Problemem jest bezpieczeństwo ludzi. Ludzi, którzy lokowali tam oszczędności życia. Młodych osób kuszonych w mediach społecznościowych wizją szybkiego bogactwa. Obywateli, którzy często nie mieli ani odpowiedniej wiedzy o ryzyku, ani realnych mechanizmów ochrony prawnej.
W Polsce wciąż pamiętamy sytuacje związane z giełdami kryptowalutowymi, w tym sprawę Zondacrypto i wcześniejsze problemy rynku, po których wiele osób zostało z ogromnymi stratami i przekonaniem, że reakcja państwa była spóźniona albo niewystarczająca. Dlatego uporządkowanie tego rynku jest konieczne. Kryptoaktywa nie mogą funkcjonować w przestrzeni pomiędzy wielkimi pieniędzmi a brakiem odpowiedzialności. Ale trzeba też jasno powiedzieć: sama regulacja nie gwarantuje jeszcze dobrej regulacji.
Dziś procedujemy nad już trzecią próbą stworzenia przepisów dotyczących rynku kryptoaktywów - obok dwóch projektów poselskich pojawił się projekt prezydencki. Sam ten fakt pokazuje, jak długo Polska pozostawała bez kompleksowych rozwiązań w obszarze, gdzie obracane są miliardy złotych. Projekt prezydencki rodzi jednak istotne pytania. Choć szczegółowo opisuje kwestie organizacyjne i nadzorcze, nadal zbyt mało uwagi poświęca ochronie zwykłego uczestnika rynku. Wciąż brakuje silniejszych działań w zakresie edukacji finansowej, skutecznych narzędzi reagowania na agresywne reklamy kierowane do młodych ludzi oraz jasnych zasad odpowiedzialności platform wobec klientów w sytuacjach kryzysowych.
Bo rynek kryptoaktywów to nie tylko cyfrowe rozwiązania i nowe technologie. To również ogromne emocje, wysokie ryzyko i marketing oparty często na obietnicy łatwego zysku. Państwo powinno więc patrzeć na ten rynek nie tylko oczami instytucji finansowych, ale przede wszystkim oczami obywatela, który oczekuje bezpieczeństwa, przejrzystości i realnej ochrony.