Pytania
Rząd przedstawia projekt deregulacyjny w energetyce jako uproszczenie systemu i ułatwienie życia obywatelom oraz przedsiębiorcom. I rzeczywiście część rozwiązań idzie w dobrym kierunku: prostsze rachunki, cyfryzacja komunikacji, przyspieszenie procedur, wsparcie magazynowania energii i kogeneracji. Ale przy tak strategicznym sektorze jak energetyka mamy obowiązek zadawać pytania o bezpieczeństwo, przejrzystość i skutki społeczne.
1. Jakie będą realne skutki finansowe tej ustawy dla gospodarstw domowych? Bo uproszczenie rachunku nie oznacza jeszcze obniżenia rachunku.
2. Ilu obywateli, szczególnie seniorów i mieszkańców wykluczonych cyfrowo, może mieć problem z przejściem na elektroniczną komunikację z przedsiębiorstwami energetycznymi? I jakie zabezpieczenia przygotowano?
3. Czy liberalizacja części rozliczeń i taryf w ciepłownictwie nie doprowadzi do osłabienia kontroli nad cenami dla odbiorców końcowych?
4. Czy rząd posiada pełną analizę ryzyk związanych z dalszym ograniczaniem obowiązków regulacyjnych w sektorze mającym bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo energetyczne państwa?
Wysoka Izbo! Deregulacja może być potrzebna. Ale deregulacja bez odpowiedzialności może bardzo szybko zamienić się w chaos, przerzucanie kosztów na obywateli i osłabianie kontroli nad strategicznym sektorem państwa. Dlatego ten projekt wymaga bardzo dokładnej analizy.