Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W listopadzie 1984 r. Warszawa stanęła, Warszawa spuściła głowy. W tym dniu naprawdę dawało się odczuć to, że stało się coś strasznego. Wtedy grzebano świętego księdza, powiedziałbym: patrona wolności.
Proszę państwa, ksiądz zginął nie za to, że był księdzem, tylko za to, że głosił prawdę. Głosił ją w ten sposób, że Polacy to mądry naród, Polacy są pracowitym narodem, czystym narodem, Polacy są zdolnym narodem i warto by było, żeby byli wolnym narodem. On to mówił wprost z ambony do tysięcy ludzi słuchających i dlatego stał się wrogiem.
Jakże bardzo przypominają tamte sytuacje dzisiejsze czasy. Warto by było, żeby ci, którzy dzisiaj krzyczą: dość z hejtem, a sami są hejterami, pomyśleli trochę, do czego prowadzą dobre chęci. (Dzwonek) Pamiętajcie: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Demokracja ponad wszystko. (Oklaski)