Dziękuję.
Wielce Szanowna Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Drodzy Młodzi Przyjaciele! In vitro to życie, in vitro to ludzie. Te słowa, jak się wydaje, w XXI w. powinny wystarczyć, ale jak widać, tej stronie sali nie wystarczą, ponieważ ten rząd - na szczęście odchodzący - uczynił z tej procedury maszynkę do zbijania politycznego kapitału. Kończąca się właśnie władza nie tylko zlikwidowała finansowanie tej procedury, ale też nie stroniła od haniebnych wypowiedzi stygmatyzujących dzieci urodzone z in vitro i ich rodziców, a np. próba likwidacji szpitala ginekologiczno-położniczego w Lesku rządzonego przez starostę PiS-u to jest ich pomysł na problem demografii.
Ale tam, gdzie jest mrok, zaczyna się i jasność. Polacy bardzo jasno dali temu wyraz, kiedy w bardzo spontaniczny sposób zaangażowali się w zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem. Kiedy zbierałem osobiście podpisy w Przemyślu, spotkałem się z fantastycznym odbiorem społeczeństwa. Chcę państwu powiedzieć, że mimo minusowych temperatur nasze długopisy nigdy nie zamarzły, bo były rozgrzewane gorącem serc Polek i Polaków, którzy podpisywali się pod tym projektem.
Polacy, ci, którzy podpisywali, rozumieli to, czego nie potrafią pojąć politycy Prawa i Sprawiedliwości, że o sprawach intymnych, tak osobistych jak chęć posiadania dziecka każdy ma prawo decydować sam. Wszystkim tym, którzy angażowali się w tę akcję zbierania podpisów, raz jeszcze bardzo serdecznie dziękuję, szczególnie mieszkańcom Przemyśla i szczególnie mieszkańcom Podkarpacia.
W tym miejscu należą się również podziękowania dla samorządów terytorialnych, które wzięły na siebie ciężar finansowania. Dzisiaj, dzięki temu, że wrócimy do finansowania z budżetu, odciążymy te samorządy, ale przede wszystkim wprowadzimy równość. Dzisiaj każda kobieta, nie tylko w Warszawie, nie tylko w Gdańsku, nie tylko w Sosnowcu, ale również w Przemyślu (Dzwonek) i w gminach powiatu przemyskiego będzie miała równe szanse na tę procedurę. Tak dla in vitro. (Oklaski)