Pytania
1. Projektowany art. 90ge nakazuje, by przy równorzędnych kwalifikacjach kandydatów przyznać pierwszeństwo osobie należącej do niedostatecznie reprezentowanej płci. Na jakiej obiektywnej i weryfikowalnej podstawie spółka ma oceniać równorzędność kwalifikacji? I czy rząd nie obawia się, że kryterium płci stanie się w praktyce nadrzędne wobec kompetencji, co uderzy w zasadę doboru najlepszych kandydatów do kierowania polskimi spółkami?
2. Projekt odwraca ciężar dowodu - to spółka ma wykazać brak naruszenia - i ustanawia odszkodowanie bez górnego limitu. Czy rząd dostrzega, że takie rozwiązanie wystawia polskie spółki giełdowe na ryzyko licznych i kosztownych sporów sądowych oraz niepewność prawną? I jakie zabezpieczenia przed nadużywaniem tych roszczeń przewidziano?
3. Dyrektywa pozostawiała państwom wybór modelu, a projekt rozciąga próg 33% na oba organy, zarząd i radę nadzorczą, wymagając obecności niedostatecznie reprezentowanej płci w każdym z nich. Czy rząd nie wykracza tu ponad minimum wymagane przez UE, nakładając na polskie spółki surowsze obowiązki niż to konieczne? I jak to wpłynie na ich konkurencyjność oraz na swobodę akcjonariuszy w doborze władz spółki?
4. Termin transpozycji dyrektywy upłynął 28 grudnia 2024 r., a spółki mają osiągnąć wymagane cele do 30 czerwca 2026 r., tymczasem ustawa procedowana jest dopiero teraz. Czy rząd wyjaśni przyczyny tak znacznego opóźnienia we wdrożeniu? Oraz w jaki sposób polskie spółki mają realnie dostosować skład swoich organów w tak krótkim czasie, skoro to zaniedbanie pozbawiło je czasu na przygotowanie?