Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Stoimy dziś przed prostym wyborem, czy utrwalać tymczasówkę, czy wreszcie ją zakończyć. Proponowane wydłużenie do 31 grudnia 2026 r. brzmi niewinnie, ale w praktyce rozmywa presję na dokończenie porządków po reformie gospodarki odpadami. Państwo prawa musi dotrzymywać własnych terminów. Jeśli co roku przesuwamy kreskę, osłabiamy wiarygodność prawa i jest to sygnał dla rynku, że wyjątki są wieczne. Dlatego pierwszy argument: tę tymczasowość trzeba domknąć. Krótszy horyzont to większa dyscyplina i czytelność reguł.
Drugi argument to uczciwa konkurencja. Tysiące przedsiębiorców poniosło realne koszty dostosowania się do nowych wymogów, uzyskało decyzje, zmodernizowało instalacje. Każdy dodatkowy rok starych warunków premiuje tych, którzy zwlekali, i karze tych, którzy grali fair. To nie jest neutralne gospodarczo - to realna przewaga jednych kosztem drugich.
Po trzecie, nie udawajmy, że bez długiej prolongaty system się zatka. Skala zaległości maleje, słyszymy, że z ok. 1400 spraw spadnie do ok. 300. To dowód, że większość podmiotów domyka procesy. Długi bufor nie jest potrzebny wszystkim, a dla reszty istnieją narzędzia nadzoru i wsparcia.
Po czwarte, sedno kłopotów nie tkwi w kalendarzu, lecz w organizacji - współpracy urzędów, planowaniu kontroli, zarządzaniu sprawami w regionach o największej kumulacji. Kalendarz nie naprawi logistyki. Musimy usprawniać procedury i zasoby, a nie rozwadniać terminy.
Po piąte, dłuższe utrzymywanie starych, niedostosowanych decyzji to realne ryzyko środowiskowe i pożarowe. Reforma z 2018 r. miała te ryzyka ograniczać, nie konserwować. Krótszy termin to mniejsza przestrzeń do nadużyć i szybsze wejście w bezpieczne standardy.
Wysoka Izbo! Wybierzmy rozwiązanie odpowiedzialne: krótkie, kontrolowane wydłużenie do czerwca 2026 r. zamiast kolejnego roku bez presji. To uczciwe wobec rynku, bezpieczniejsze dla środowiska i poważne wobec prawa. Składam poprawki przywracające pierwotne terminy. Dziękuję bardzo. (Oklaski)