Polska to wielka siła duchowa i to nie my ją wybieramy. To ona wybiera nas.
Szanowny Panie Prezydencie! Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Drodzy Rodacy! Staję dziś przed państwem z poczuciem dumy i odpowiedzialności, z podniesionym czołem.
(Głos z sali: Wstydu nie masz.)
To dla mnie zaszczyt, że po raz kolejny przyszło mi mówić o sprawach, które są dla nas wszystkich najważniejsze. Mam na myśli oczywiście polskie sprawy. Sprawy, które powinny nas łączyć, nie dzielić. Sprawy, które decydują o tym, jak wygląda nasz wspólny dom, Polska.
Z całego serca jestem wdzięczny, że tak wiele milionów Polek i Polaków oddało na nas swój głos. To właśnie dlatego pan prezydent Andrzej Duda zgodnie z obyczajem parlamentarnym powierzył mi misję tworzenia rządu, powierzył misję tworzenia rządu zwycięskiemu ugrupowaniu, bo rzeczywiście osiągnęliśmy drugi w historii III Rzeczypospolitej wynik. Żadna inna partia poza Prawem i Sprawiedliwością nigdy nie miała takiej liczby głosów: 7,5 mln Polaków zagłosowało na Prawo i Sprawiedliwość. (Oklaski)
Nie ma dla mnie osobiście większego obowiązku niż to, by służyć Rzeczypospolitej. Nie ma większego obowiązku, bo walka o polskie sprawy, walka o lepszą Polskę dla mnie nigdy się nie kończy. Ona trwa i będzie trwać w przyszłości. (Oklaski) Walka o Polskę to pewnego rodzaju sztafeta. Od nas tu, na tej sali, zależy, jaką Polskę przekażemy w opiekę naszym dzieciom i naszym wnukom. Bo Polska to wielka rzecz, największa.
(Poseł Iwona Hartwich: To jest pana dzieło.)
Misję, której się podjąłem, realizuję w odpowiedzialności wobec ponad 7,5 mln tych, którzy zagłosowali na Prawo i Sprawiedliwość, ale także w odpowiedzialności wobec 12 mln Polaków, którzy wzięli udział w referendum, wskazując kierunek, w jakim ma podążać Polska. I choć referendum nie ma charakteru wiążącego, to zobowiązuje każdą władzę do respektowania głosu blisko 11 mln ludzi, którzy w referendum oddali głos na ˝nie˝. (Oklaski) Ta misja to wreszcie obowiązek wobec całego narodu. Polacy zadecydowali, że to ma być Sejm dialogu i współpracy, a nie Sejm podzielony przez koła wzajemnej nienawiści.
Projekt, który chcę dziś przedstawić, to projekt przyszłości Polski. Polski, z której będziemy dumni. Polski ambitnej, świadomej własnej wartości. Polski dojrzałej i takiej, której inni będą nam zazdrościć.
W tym miejscu chciałbym powiedzieć państwu coś osobistego. Urząd można sprawować dłuższą lub krótszą chwilę, ale służba Polsce to zobowiązanie na zawsze. Urząd to zaszczyt, Polska to miłość. (Oklaski) Dlatego jestem pewien, że projekt, który zamierzam przedstawić, musi wygrać i wygra. (Wesołość na sali, oklaski) Być może jeszcze nie dziś, nie w tej Izbie, ale wygra na pewno. I do tego będę dążył ze wszystkich sił. (Oklaski)
To właśnie ta wizja powinna być horyzontem działania każdego polskiego rządu i koalicji polskich spraw. Waga spraw, które dziś przedstawię, jest ogromna i dlatego liczę na rzeczywistą refleksję wszystkich parlamentarzystów. Odpowiadamy tutaj przed ludźmi, przed historią, a nie przed trybunałem partykularnych nakazów czy układami politycznymi. To interes zwykłych Polaków, a nie interesy wielkich firm i wpływowych ludzi...
(Poseł Jakub Rutnicki: BZ WBK.)
...powinien stać w centrum polskiej polityki, bo jeśli dobro Polski jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu.
Po tym wstępie, kiedy przedstawiłem moją główną motywację, chcę przedstawić główne składowe tego wystąpienia. W pierwszej kolejności powiem o podstawowych wartościach, które są fundamentem dziś prezentowanego programu dla przyszłości Polski. W dalszej części powiem o wyzwaniach, które stoją przed nami jako państwem i jako społeczeństwem. Będę też mówił o zadaniach i sposobach, dzięki którym będziemy mogli sprostać tym wyzwaniom. A zatem najpierw o naszych wartościach.
Wysoka Izbo! Pierwszą wartością, a zarazem fundamentem naszej wizji przyszłości jest człowiek, każdy obywatel Rzeczypospolitej. Człowiek z jego godnością, ale też z wolnością, możliwością decydowania o sobie samym, człowiek, który ma prawo myśleć i wierzyć w to, co zechce - wolność wyboru. Człowiek bez względu na to, jaką ścieżkę realizacji dla siebie wybierze, i bez względu na to, czy będzie to ścieżka życia rodzinnego, czy kariera zawodowa. Każdy człowiek jest też częścią większej całości, najpierw wspólnoty rodzinnej, a w dalszym planie - naszej wspólnoty narodowej.
Tak, nikt nie żyje w próżni. Wbrew liberalnym dogmatom człowiek jest częścią wspólnoty i to ta relacja pozwala nam się rozwijać. Od jakości wspólnoty, od jakości państwa, jego instytucji zależy jakość życia każdego człowieka. Ale, Wysoka Izbo, zapytajmy: Kiedy każdy będzie mógł powiedzieć, że czuje się w Polsce wolny i bezpieczny? Wtedy kiedy będzie realizowana druga fundamentalna wartość - samostanowienie, podmiotowość, możliwość decydowania o sobie samym.
(Głos z sali: No chyba że kobieta.)
Mowa tu o wartości rozumianej indywidualnie, o swobodnym decydowaniu o przyszłości swojej i swoich dzieci, ale też większej swobodzie w wyborze formy zatrudnienia czy w wyborze momentu przejścia na emeryturę. Rodzice muszą móc decydować o ścieżce rozwoju i sprawach swoich dzieci. Tak, rodzice, a nie politycy. (Oklaski) Tak więc wymiar indywidualny, jakkolwiek kluczowy, nie jest wszystkim, bo bez suwerennego państwa, bez zdolności państwa do samostanowienia może okazać się niczym. Tylko w suwerennej ojczyźnie możemy w pełni cieszyć się wolnością. Tylko w Polsce, która nie jest zdominowana przez innych, możemy realizować najlepszą dla Polaków politykę, możemy pracować dla siebie, a nie dla innych. (Oklaski) A taki stan, taki stan spraw znamy aż nadto dobrze z naszej historii. Zbyt długo inni decydowali o naszym losie. Zbyt dużą cenę ponosili nasi ojcowie, zbyt wiele pracy, walki, znoju, wybijania się na niepodległość cała historia ich kosztowała, żebyśmy dzisiaj zlekceważyli tę podstawową wartość - naszą suwerenność. Wciąż aktualne są słowa z deklaracji programowej Porozumienia Centrum sprzed 32 lat: ˝Nie będzie dobrobytu ani bezpieczeństwa w kraju, który nie zabezpieczył swojej suwerenności˝.
(Głos z sali: Ooo...)
Tak, Wysoka Izbo, Europa ojczyzn, a nie Europa bez ojczyzn. (Oklaski) Nie godzimy się na jakiekolwiek dalsze odbieranie kompetencji państwom. Jeśli Unia ma przetrwać, to musi odejść od prób łapczywego zagarniania kolejnych kompetencji. Nie będzie naszej zgody na zmniejszanie zakresu spraw, które podlegają państwu polskiemu, w szczególności takich spraw jak polityka zagraniczna, bezpieczeństwo, podatki czy prawo rodzinne i wiele innych dziedzin. Ale chcę mocno, bardzo mocno podkreślić: miejsce Polski jest w Unii Europejskiej. (Oklaski) Ba, naszą rolą jest nie tylko być w Unii, ale Unię aktywnie zmieniać na lepsze. W ramach Unii możemy zagwarantować Polsce dobrą, bezpieczną przyszłość. (Oklaski) I tylko w ramach Unii możemy przeciwdziałać centralistycznym tendencjom, które jeśli będą kontynuowane, prędzej czy później ją zniszczą.
Z drugiej wartości wyrasta trzecia - to ambicja. Polska ambitna to takie państwo, taka gospodarka i taki ład społeczny, które mogą być wzorem dla innych. Polska ambitna to Polska wielkich inwestycji, o których jeszcze powiem parę słów, to polskie firmy znane na całym świecie, to największa lądowa armia w Europie, Polska cyfrowych rozwiązań, to wreszcie Polska z rozwiniętą infrastrukturą w każdym powiecie i w każdej gminie. (Oklaski) Polska ambitna to Polska twardo zabiegająca o swoje interesy, to Polska świadoma swojej roli w relacjach z sąsiadami. Polska ambitna to naród, który nie wstydzi się swoich korzeni, a przy tym dumnie kroczy w przyszłość, której chce być współtwórcą i równorzędnym partnerem. Wreszcie Polska ambitna to polska klasa polityczna potrafiąca odważnie i zgodnie budować polską drogę do wielkości. Krótko mówiąc, Polska ambitna to taka Polska, w której wszyscy, bez względu na wyznawane poglądy, czują dumę ze swojego kraju, czują dumę, bo wiedzą, że ich państwo o nich zadba, a nie ich porzuci.
Czwartą wartością, na której opieramy naszą politykę, jest wiarygodność. Władza musi realizować to, co obiecuje. W życiu codziennym jest to czymś fundamentalnym, dotrzymujemy słowa naszym kolegom, bliskim w rodzinie, ale ta zasada niestety bardzo często była w polityce ignorowana. Dziś można oczywiście nasze rządy krytykować na różne sposoby i z różnych punktów widzenia, ale to my pokazaliśmy, że głos Polaków naprawdę się liczy, a wyniki wyborów zobowiązują. (Oklaski) Powiem więcej: kto lekceważy obietnice wyborcze, ten lekceważy wyborców i demokrację. Niezależnie od tego, kto ma rządzić naszym krajem, Polacy zasługują na politykę wiarygodności, a nie politykę wiarołomności. (Oklaski)
(Poseł Robert Kropiwnicki: Pinokio.)
Piątą wartością, spajającą wszystkie pozostałe, jest odpowiedzialność. Odpowiedzialność to znaczy: przyjąć na siebie ciężar, by z jednej strony zachować naszą tradycję, kulturę i oryginalność, a z drugiej zapewnić Polakom nowoczesny rozwój we współczesnym świecie. A świat dziś stawia pytania, na które powinniśmy odpowiadać wspólnie jako cała klasa polityczna: Jak zbudować Polskę, z której nasze dzieci nie będą zmuszone wyjeżdżać za chlebem? Jak automatyzacja i robotyzacja wpłynie na rynek pracy? Jak zagwarantować Polsce dalszy szybki wzrost gospodarczy? Jak zapewnić Polakom dobrze płatne miejsca pracy? Jak aktywnie wspierać polskich rolników w epoce wyzwań klimatycznych i na coraz bardziej wymagających rynkach? Jak dalej poprawiać los polskich seniorów? Jak nie dopuścić do powrotu tragedii bezrobocia, biedy, niesprawiedliwości i nierówności? To są pytania fundamentalne, pytania o przyszłą Polskę, one dotyczą nas wszystkich i od nas wszystkich wymagają, aby myśleć nie w kategoriach przyszłej kadencji, ale w kategoriach przyszłej dekady.
Szanowni Państwo! Drodzy Rodacy! Wysoka Izbo! Przejdę teraz do zasadniczych wyzwań stojących przed Polską. Pierwsze wyzwanie dla Polski można ująć na dwa sposoby. W planie makroekonomicznym to wyzwanie brzmi tak: trwale dołączyć do grona państw najbardziej rozwiniętych, do grona najbardziej rozwiniętych światowych gospodarek. A w wymiarze indywidualnym, w wymiarze osobistym zwykłego człowieka to wyzwanie można ująć prościej: lżej pracować, a lepiej żyć. Ale co to tak naprawdę znaczy: Polska zamożnym krajem, krajem ludzi godnie zarabiających i cieszących się życiem? To nie taka Polska, w której pracuje się na dwóch etatach, żeby związać koniec z końcem. Nie taka Polska, w której żyje się w lęku, czy wystarczy od pierwszego do pierwszego, albo kupuje się na zeszyt. To nie taka Polska, w której normą była praca za 5 czy 7 zł na godzinę, i nie taka, w której bezrobocie sięgało kilkunastu procent. Nie taka, z której lepiej było uciec na zmywak do Londynu, niż czekać na lepsze czasy.
(Głos z sali: Miska ryżu.)
Przed dekadą Polska była krajem bez realnego wyboru. Miliony Polaków wybierały albo bardzo niskie pensje, albo bezrobocie. Albo umowa śmieciowa, albo emigracja i częsty rozpad rodziny. Brak perspektyw i nadziei. I to było rzeczywiste zło. Nazwijmy wprost tamtą rzeczywistość. To było zło, którego Polacy doświadczali nader często. Za każdym razem, kiedy się budzili, wiedzieli, że nie mają szans na poprawę swojego losu, bo ta zmora bezrobocia wisi nad nimi - to było zło. Za każdym razem, gdy otrzymywali wypłatę, która nie starczała na utrzymanie rodziny - to było zło. Za każdym razem, gdy ojcowie, wyjeżdżając za wypłatą, zostawiali żonę i dzieci na wiele miesięcy czy lat - to było zło. Zło, któremu trzeba było położyć kres. Dlatego ucywilizowaliśmy rynek pracy i dokonaliśmy tam wielkich zmian polityki społecznej, które dały szansę na poprawę losu milionom ludzi w Polsce. (Oklaski)
Po pierwsze, pokazaliśmy, że Polacy mogą polegać na swoim państwie. Wprowadziliśmy zmiany, które daleko wykraczają poza reformę polityki społecznej. Zmiana, której symbolem stało się 500+, za chwilę 800+, to rodzaj nowego kontraktu społecznego z kimś, kto ma swoją godność, prawo do dobrego i szczęśliwego życia. To kontrakt, pod którym dziś podpisać chcą się wszyscy, nawet Platforma Obywatelska. Cieszę się, że po 8 latach mówimy wreszcie w tej sprawie jednym głosem. (Oklaski)
Tę cywilizacyjną zmianę wprowadziliśmy przy jednoczesnym ogromnym obniżeniu podatku. Popatrzcie na dane OECD. Wtedy jedni rozkładali ręce i mówili, że pieniędzy nie ma i nie będzie, a drudzy mówili, że ta polityka doprowadzi do bankructwa kraju - druga Grecja, druga Wenezuela. Ale jedyne bankructwo, którego wszyscy byliśmy świadkami, to bankructwo neoliberalizmu, bankructwo doktryn gospodarczych panujących w III Rzeczypospolitej. Zapewniliśmy pieniądze, dzięki którym były możliwe programy społeczne, obniżki podatków, lokalne inwestycje, tworzenie nowych miejsc pracy, a także finansowanie służby zdrowia w wymiarze, którego Polska nigdy nie widziała, w procencie PKB oczywiście, cyfryzacja i rozbudowa armii. Tak, Wysoka Izbo, to wszystko jest w budżecie.
Realizując ambitną politykę społeczną, ograniczyliśmy nasz dług publiczny w relacji do PKB o ok. 3 punkty procentowe. (Oklaski) W tym samym czasie przez 8 lat rządów naszych poprzedników w relacji do PKB cały dług publiczny urósł o 7 punktów procentowych, i to przy ogromnej wyprzedaży majątku i zagarnięcia OFE. Udowodniliśmy, że liberalny model gospodarczy był nie tylko niesprawiedliwy, ale przede wszystkim nieefektywny i nieracjonalny. Wprowadziliśmy zupełnie nowy model społeczno-gospodarczy, nowy ustrój do pewnego stopnia, można rzec, pierwsze kroki w kierunku państwa solidarnego. W wielu miejscach na świecie ten nasz model, polski model, miałem zaszczyt przedstawiać i spotykał się z dużym zainteresowaniem.
Chyba najwybitniejszy polski ekonomista Michał Kalecki, mówił tak: Argumentacja na rzecz zajęcia się deficytem budżetowym stała się przygrywką ataku na płace i świadczenia, a oszczędność to tylko kryptonim przekazywania bogactwa i władzy w ręce coraz mniejszej liczby ludzi. Czy te słowa nie wydają się jakoś znajome? Czy nie słyszeliśmy, że Polski nie stać na ambitną politykę społeczną? Tak, wiele razy to słyszeliśmy. Czy nie słyszeliśmy, że Polacy muszą zaciskać pasa? Polacy zaciskali pasa, a deficyt w czasach naszych poprzedników był absolutnie rekordowy. Sięgał niemal 8%.
Po drugie, pokazaliśmy, że nie jesteśmy skazani na ciągłą imitację, ale sami możemy wyznaczać trendy w europejskiej polityce. Postawiliśmy sobie zadanie: wyrwać Polskę z pułapki średniego rozwoju i pułapki średniego dochodu. To zadanie postawione w ˝Planie na rzecz odpowiedzialnego rozwoju˝. Także wyrwać Polskę z pułapki uzależnienia od kapitału zagranicznego. I wyrwaliśmy Polskę z tych pułapek. Pułapek, w których tkwiła od dziesięcioleci. Pokazaliśmy przy okazji, że skuteczna polityka gospodarcza może być sprawiedliwa. Rzeczpospolitą liberalną zamieniliśmy na Rzeczpospolitą solidarną. (Oklaski)
Tak, to po 2015 r. Polska gospodarka urosła o ponad 33%. Rozwijaliśmy się w tym czasie niemal dwa razy szybciej niż USA i niemal trzy razy szybciej niż Unia Europejska. To od 2015 r. Polska stała się liderem w ograniczaniu ubóstwa dzieci. Wskaźnik zagrożenia ubóstwem wśród dzieci spadł o niemal 10 punktów procentowych, co stawia nas w ścisłej czołówce Unii Europejskiej. (Oklaski)
To po 2015 r. Polska stała się liderem w likwidowaniu luki VAT. Według ostatnich danych, danych Komisji Europejskiej, luka VAT spadła do poziomu poniżej 4%. Przypomnijcie sobie, jaka była ta luka w czasach rządów Platformy Obywatelskiej. (Oklaski)
Przywróciliśmy uczciwe zasady gry rynkowej - ciężko pracujący przedsiębiorcy już nie muszą patrzeć bezradnie, jak ogrywają ich oszuści podatkowi. Uzdrowiliśmy sytuację w dziesiątkach branż, jak choćby w sektorze stalowym, paliwowym, urządzeń elektronicznych, o co od lat apelowali przedsiębiorcy.
Więc podsumujmy z dumą: drugie najniższe bezrobocie w Unii, silna złotówka, szybko spadająca inflacja, jeden z najszybszych wzrostów gospodarczych od czasu przed COVID-em do końca tego roku wśród krajów Unii Europejskiej, rekordowy wzrost PKB w Unii za III kwartał tego roku, 7,5 tys. zł przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. W takiej kondycji jest polska gospodarka pod koniec czy po naszej drugiej kadencji. (Oklaski) Kryzys za nami, odbicie gospodarcze przed nami. My jesteśmy w pełni sił finansowych, gospodarczych do kolejnego skoku. (Oklaski)
Zwróćmy także uwagę na nasz awans do grona 20 największych gospodarek świata. Takie awanse nie dokonują się z dnia na dzień ani z tygodnia na tydzień. To efekt naprawy budżetu poprzez wdrożenie zupełnie nowych rozwiązań w Ministerstwie Finansów, to utworzenie KAS, skuteczna walka z rajami podatkowymi, nowe rozwiązania informatyczne, wprowadzenie pakietu paliwowego, systemu SENT, raportowania VAT, mechanizmu podzielonej płatności, mechanizmu STIR i wielu, wielu innych rozwiązań. To efekt największej w historii III RP obniżki podatków dochodowych dla pracujących Polaków, największej w historii III RP obniżki podatków dla pracujących Polaków. (Oklaski) To efekt tarcz ratujących miejsca pracy w kryzysach i tarcz osłonowych dla ludzi. To efekt wielkich inwestycji wyrównujących szanse w Polsce gminnej, w Polsce powiatowej, w Polsce lokalnej. (Oklaski)
Dziś nastał też moment wyjątkowy: pierwszy raz w historii naszego kraju pracuje ponad 17 mln osób. A więc to także efekt aktywizacji ludzi na rynku pracy i najniższego klina podatkowego, najniższego klina podatkowego wśród unijnych państw OECD. (Oklaski) A tyle słyszeliśmy o tym, że Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości to Polska leniów, pijaków, nierobów. Jak trzeba myśleć o Polakach, żeby tak mówić?
(Poseł Krystyna Skowrońska: Sami tak mówicie.)
Szanowni Państwo! Teraz przed nami nowy obowiązek i nowe zadanie: skokowe podniesienie jakości pracy w Polsce, a co za tym idzie, również skokowy wzrost pensji Polaków. Nasze założenie na koniec tej kadencji to średnia pensja Polaków 10 tys. zł brutto - i to jest nasz konkretny plan, pod który mamy bardzo konkretne projekty. (Oklaski)
To jest wizja Polski, w której praca daje poczucie stabilności, ale też poczucie sensu. Bo w pracy nie może chodzić tylko o to, żeby przeżyć od pierwszego do pierwszego, chodzi o to, żeby pracować nie po to, żeby przeżyć, ale żeby żyć pełnią życia i realizować swoje marzenia. Nie da się zadekretować work-life balance, ale trzeba stworzyć warunki, w których pracownicy są godnie traktowani, a ich wolny czas jest szanowany. Postawiliśmy na taką właśnie wizję rozwoju, w której Polska staje się na naszych oczach krajem dobrze opłacanych specjalistów. Nie chcemy powrotu do sytuacji, w której naszą przewagą była tania siła robocza, skręcanie długopisów albo zbijanie palet. Możemy i musimy wygrywać jakością i wysokimi kwalifikacjami. Jeśli utrzymamy tempo rozwoju, jeśli utrzymamy tempo modernizacji polskiej gospodarki, tempo inwestycji, już niedługo będziemy mogli spełnić wielki sen naszych rodziców, naszych dziadków - żyć na poziomie Europy Zachodniej, ale bez tych błędów, które tam popełniają. Całkiem, całkiem niedługo możemy dogonić Hiszpanię. Wysoka Izbo, udowodniliśmy, że Polska nie jest skazana na biedę i zapóźnienia.
Teraz drugie wyzwanie dla Polski - wyzwanie geopolityczne. Warunkiem dobrej, bezpiecznej i szczęśliwej przyszłości polskich rodzin jest mocna pozycja Polski w globalnym układzie sił. Świat jest dziś znowu niebezpiecznym miejscem, wystarczy rozejrzeć się dookoła. Neoimperialna polityka Rosji dopiero nabiera rozpędu, widzimy to na Ukrainie. Wojna na Bliskim Wschodzie jest zapowiedzią nowego zderzenia cywilizacji. Rosnąca potęga Chin zwiastuje konflikt o globalną dominację. Ostatnie próby centralizacji w Unii Europejskiej zapowiadają kres wspólnoty europejskiej, jaką znamy. Na globalnych rynkach rosną korporacje, których dochody są większe niż PKB wielu krajów. Dawne prawa gospodarcze tracą na znaczeniu, a nowych jeszcze do końca nie rozpoznaliśmy. Zapytajmy zatem: Kim chcemy być w szybko przeobrażającym się teatrze światowej geopolityki, podmiotem czy przedmiotem historii? Drodzy rodacy, przez ostatnich 8 lat Polska dojrzała do tego, by stać się mocnym pomostem w relacjach transatlantyckich.
[…] Pełna treść w dokumencie źródłowym.