Stanowisko
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ten projekt to klasyczny przykład legislacji, która dobrze brzmi w uzasadnieniu, ale w praktyce oznacza coś zupełnie odwrotnego.
Rząd mówi: likwidujemy patologię. I rzeczywiście, znika możliwość zawieszania biegu przedawnienia poprzez instrumentalne wszczynanie postępowań karnych skarbowych. Problem w tym, że to patologia stworzona przez państwo, przez aparat skarbowy. Dziś rząd ją ˝naprawia˝, ale jednocześnie wprowadza nowe, bardziej wyrafinowane narzędzia nacisku na podatników.
Bo co dostajemy w zamian? Po pierwsze, wydłużanie przedawnienia poprzez korekty deklaracji. Jeśli podatnik uczciwie poprawi swoje rozliczenie, to... może sam sobie wydłużyć okres, w którym państwo będzie go kontrolować. To jest absurd. To jest sygnał: nie poprawiaj błędów, bo fiskus dostanie więcej czasu. Po drugie, nowe zawieszenie przedawnienia przy sprawach dotyczących unikania opodatkowania. 2 lata dodatkowego czasu dla administracji. Kto zagwarantuje, że to nie stanie się nową wersją starej patologii? Po trzecie, i to jest najbardziej niebezpieczne, rozdzielenie przedawnienia podatku od przedawnienia odpowiedzialności karnej. Podatek się przedawnił, ale państwo nadal może ścigać obywatela i żądać od niego pieniędzy w formie ˝równowartości˝. To jest obejście istoty przedawnienia. To jest uderzenie w zasadę pewności prawa.
Wysoka Izbo! Państwo prawa polega na tym, że obywatel wie, kiedy jego sprawa się kończy. Ten projekt tę pewność rozmywa. Tworzy system, w którym fiskus zawsze ma jeszcze jedną ścieżkę, jeszcze jeden mechanizm, jeszcze jedną możliwość sięgnięcia do kieszeni podatnika.
Oczywiście są tu elementy dobre, jak ograniczenie niekończących się zabezpieczeń hipotecznych, ale one nie zmieniają całości obrazu. To projekt, który w bilansie wzmacnia państwo kosztem obywatela.
Dlatego ten projekt wymaga głębokich poprawek. Bez nich będzie kolejnym krokiem w stronę systemu, w którym podatnik nie jest partnerem państwa, tylko jego przeciwnikiem. Dziękuję.