Dziękuję.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Pani Minister! Drodzy Goście! Ja dla odmiany mam do pani minister pytanie natury polonistyczno-matematycznej. Mianowicie chciałbym dopytać o przymiotniki, a konkretniej o często słyszane określenie: tania zielona energia. Bo skoro energia zielona jest tania, to dlaczego za każdym razem, gdy uruchamiamy jakiś duży projekt OZE, który ma nas uniezależniać energetycznie, wprowadzamy system dopłat gwarantowanych cen albo inny system wsparcia. Dlaczego, skoro ta energia jest tania, nie pozwolimy jej konkurować na wolnym rynku? Przecież skoro jest tania, to się sama obroni. Dlaczego tak nie jest? Przykładem niech będzie morska energetyka wiatrowa, gdzie mówimy o gwarantowaniu ceny na poziomie 500 zł za 1 MWh. Czy w takim razie tania zielona energia opisuje rzeczywisty koszt energii, czy raczej jej koszt już po przerzuceniu (Dzwonek) wydatków na odbiorców? Dziękuję bardzo. (Oklaski)