Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt ustawy o zmianie ustawy o Centralnym Azylu dla Zwierząt wymaga absolutnej czujności, bo pod zasłoną opieki nad zagrożonymi gatunkami przygotowujecie potencjalny skok na publiczne pieniądze i rozrost biurokracji, którą państwo potem będzie utrzymywać latami.
Azyl w Warszawiance - piękne hasło. Ale kto zapłaci rachunek? Czy będzie to skuteczna placówka ratunkowa, czy gigant, który po zbudowaniu pożre ogrom budżetu? Kto będzie transportował te zwierzęta? Firmy powiązane z polityką, duże podmioty? Czy dopuszczacie monopolizację usług przetrzymywania i transportu, a małe azyle lokalne zostaną z tyłu?
Poza tym mówimy o współpracy z Policją, inspekcją, służbami, a to oznacza, że mogą pojawiać się wrażliwe dane operacyjne - kto trzyma jakie zwierzęta, gdzie je przywozi, w jakich warunkach. Najgorsze jest to, że nie ma pewności, że środki zostaną zabezpieczone na lata. Co jeśli budowa się przeciągnie, infrastruktura będzie niedokończona, a utrzymanie azylu stanie się dla budżetu olbrzymim obciążeniem? Czy przekażecie to innym podmiotom? Czy gwarantujecie, że finansowanie azylu będzie zabezpieczone w długiej perspektywie (Dzwonek): nie tylko w czasie budowy, ale też w czasie funkcjonowania, transportu i opieki? Dziękuję.