Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ten projekt ustawy pod pozorem ochrony obywateli i walki z dezinformacją tworzy niebezpieczną furtkę do cichej politycznej cenzury w Internecie. Mówi się o bezpieczeństwie i transparentności, ale między wierszami widzimy coś zupełnie innego. Możliwość uciszania niewygodnych, krytycznych, opozycyjnych i niezależnych głosów. Rząd chce przekazać ogromne uprawnienia organom państwa, w tym możliwość szybkiej blokady treści, a przecież wszyscy wiemy, że historia pokazuje, iż jak państwo dostaje takie narzędzie, to zawsze prędzej czy później je wykorzystuje, i to nie tylko przeciw przestępcom, ale również przeciw obywatelom. Jeśli zabraknie realnych sądowych zabezpieczeń nadzoru niezależnych instytucji i zasady pełnej transparentności, to ten projekt może zmienić Internet nie w przestrzeń wolności, ale w cyfrowy kaganiec zakładany Polakom pod hasłem ochrony.
Dlaczego oddajecie urzędnikom tak wielką władzę nad tym, co Polacy mogą mówić, pisać i oglądać w sieci bez gwarancji niezależnej kontroli? Czy naprawdę chcecie, aby krytyka rządu mogła być interpretowana jako zagrożenie i natychmiast blokowana? Dlaczego marginalizujecie rolę niezależnych organów (Dzwonek), w zamian wzmacniacie tych, którzy mogą działać pod presją polityczną? Wolność słowa nie jest luksusem, jest fundamentem demokracji. Dziękuję.