Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Rozmawiając z ludźmi z branży turystycznej, właścicielami biur, przewodnikami, organizatorami wycieczek, można usłyszeć zdanie: nie potrzebujemy pomocy, potrzebujemy spokoju i prostych zasad.
Choć projekt, nad którym dziś dyskutujemy, idzie w tym kierunku, to jednak trudno uznać go za rozwiązanie w pełni satysfakcjonujące. Ostatnie lata były dla turystyki bardzo trudne: pandemia, ograniczenia, zmiany regulacyjne. Wszystko to spowodowało, że wiele firm walczyło nie o rozwój, lecz o przetrwanie. Oczekiwano więc od państwa nie kosmetycznych poprawek, ale realnego uproszczenia systemu i zmniejszenia obciążeń biurokratycznych. Tymczasem w projekcie mamy głównie porządkowanie i cyfryzację istniejących rejestrów, doprecyzowanie gwarancji, rozszerzenie działania funduszu pomocowego. Są to zmiany techniczne, które same w sobie nie rozwiązują zasadniczych problemów branży: nadmiernych kosztów, niejasnych przepisów i zależności od decyzji urzędników.
Doceniam kierunek, ale wciąż to tylko korekta systemu, a nie jego reforma. Przedsiębiorcy potrzebują przede wszystkim wolności działania, prostych reguł i stabilizacji prawa, a nie kolejnych form ewidencji, nawet jeśli w wersji cyfrowej. Dziękuję bardzo.