Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Tutaj, z tej mównicy chyba nikt nie kwestionował tego, że potrzebujemy walki z osobami, które żerują na ludzkiej chorobie i świadomie wprowadzają pacjentów w błąd. Problem polega na tym, że ta ustawa wylewa dziecko z kąpielą. Rzeczywiście atakuje także tych, których działania być może dla niektórych są kontrowersyjne.
Mam w związku z tym pytanie: Jakie realne środki ochrony będzie miał podmiot, wobec którego rzecznik praw pacjenta wyda decyzję z rygorem natychmiastowej wykonalności? Jeśli np. po kilku miesiącach albo latach okaże się, że decyzja była błędna, kto naprawi szkody finansowe i wizerunkowe, jeżeli przedsiębiorca zostanie wcześniej wyeliminowany z rynku? Po drugie, czy rzecznik dysponuje odpowiednimi zasobami kadrowymi i technicznymi, by monitorować całą treść publikowaną w Internecie? I wreszcie pytanie najważniejsze: Czy równolegle z rozszerzeniem uprawnień rzecznika planowane są działania edukacyjne skierowane do pacjentów? (Dzwonek) Najskuteczniejszą ochronę przed pseudomedycyną stanowią świadomi pacjenci, a nie wyłącznie coraz dalej idące kompetencje administracyjne państwa. Dziękuję.