Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Doktoranci są dziś w sytuacji pomiędzy. Nie są dziś studentami z możliwością uzyskania zapomogi ani pracownikami z osłoną socjalną. Żyją często wyłącznie ze stypendium doktoranckiego, bez żadnej poduszki bezpieczeństwa. Jedno zdarzenie losowe, wypadek, kryzys i cały proces kształcenia może się posypać. Ta nowelizacja wypełnia tę lukę. Daje uczelniom narzędzie, by w wyjątkowych sytuacjach szybko móc doktorantom przyznać zapomogę. To jest rozwiązanie racjonalne, ale pytam: Czy rząd rozważa w kolejnym kroku wprowadzenie obowiązku tworzenia choćby minimalnego funduszu zapomóg dla doktorantów w każdej szkole doktorskiej? Chodzi o to, żeby ta pomoc nie była tylko dobrą wolą bogatszych uczelni.
Mam też inne pytanie, dotyczące kobiet chcących rozwijać się naukowo i zdobywać kolejne tytuły naukowe. Czy planuje się wprowadzić rozwiązanie, które ułatwi im pogodzenie roli matki z ich karierami naukowymi? Bo w dzisiejszych realiach one de facto, chcąc być mamami, mają mniej czasu na zrobienie doktoratu, habilitacji czy profesury, niż mężczyźni oczywiście. (Dzwonek) Dlatego o to pytam. Proszę rozważyć zmianę przepisów i dać możliwość wydłużenia tego czasu o czas urlopu wychowawczego czy macierzyńskiego. Dziękuję. (Oklaski)