Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt opiera się na założeniu, że zaufanie społeczne nie powinno wygasać z mocy prawa, lecz w wyniku decyzji samych mieszkańców. Mam pewne wątpliwości, czy jesteśmy aż tak dojrzałą demokracją. Problemem wciąż są widoczne nadużycia i wątpliwe praktyki włodarzy, którzy zaczynają kampanię na kolejną kadencję wraz z objęciem stanowiska, skupiając się na tej kampanii, a dopiero na drugim miejscu na dobru wspólnoty. Z prezydentami, burmistrzami czy wójtami jest tak jak z dyrektorami szkół - dobry włodarz nie pracuje na siebie, a na społeczność lokalną, tworzy środowisko przez wyznaczony czas na dużo dłuższy okres niż jego maksymalna kadencja. Aby wspierać wspólnotę i być liderem, nie trzeba być jej głową.
Mam kilka pytań. W jaki sposób projekt przywraca równowagę pomiędzy potrzebą zapobiegania patologiom a prawem wspólnot lokalnych do decydowania o ciągłości zarządzania? Czy i w jaki sposób zostanie rozwiązana kwestia dysproporcji możliwości pomiędzy świeżymi, nowymi kandydatami a tymi, którzy pełnią już funkcję i z racji tego mają łatwiejszy start? Dziękuję.