Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W latach 30. ubiegłego stulecia pomiędzy Berlinem a Bytomiem kursował najszybszy pociąg tamtych czasów, zwany latającym Ślązakiem. Trasę pokonywał w 4,5 h. Na Śląsku w naszym języku mówiono o nim furgajoncy pieron.
W tej debacie bardzo dużo powiedziano o piknikach, o eventach, które były organizowane tylko po to, żeby budować rozpoznawalność polityków rządzących w poprzedniej kadencji. Poznajmy zatem ministra, który swoją aktywnością połączył nie tylko dwa resorty, zdrowia i cyfryzacji, ale też dwa regiony, Dolny Śląsk i Mazury. Późnym latem i wczesną jesienią, kiedy ptaszki ćwierkały o jego starcie z Dolnego Śląska, NFZ właśnie tam zorganizował serię eventów. W ośmiu na dziesięć z nich pan minister uczestniczył. Jednocześnie instytut badawczy związany z resortem cyfryzacji badał rozpoznawalność pana ministra i opinie o jego nazwisku właśnie w kontekście tych eventów. (Dzwonek) Kiedy partyjne tryby rzuciły pana ministra na Mazury, okazało się, że Ełk pragnie zajęć z cyberbezpieczeństwa, że w Olsztynie należy zorganizować instancję CodeWeek, kluczowej imprezy w resorcie cyfryzacji. Nigdy nie należy oszczędzać na edukacji w zakresie cyberbezpieczeństwa, tak jak nie wolno oszczędzać na budowaniu infrastruktury kolejowej - taki morał z tej historii. (Oklaski)