Szanowna Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Proszę państwa, od kilku godzin dyskutujemy na temat aborcji. W pierwszej części, w której głos zabierały kobiety, choć różniłyśmy się poglądami, i to znacznie, jednak ta debata zachowała poziom. Padały argumenty, jednak była rozmowa i jednak nie było okazywania braku szacunku dla osób po innej stronie przekonań politycznych czy światopoglądowych. Skończyły się wystąpienia, zaczęły się pytania i ruszyła wataha panów, którzy z pogardą, z nienawiścią do kobiet wygadują bzdury, używając fanatycznego, kłamliwego, ideologicznego języka. Dlaczego wy tak nienawidzicie kobiet? Co my wam zrobiłyśmy? Dajcie nam żyć. Dajcie nam o sobie decydować. Przestańcie ciągle uważać, że jesteście najmądrzejsi, i jeszcze uważacie, że wy jesteście najlepsi. (Gwar na sali, dzwonek)
(Poseł Przemysław Wipler: Proszę skończyć z tym językiem nienawiści.)
Nie. Jesteście okropnymi typami, którzy za nic mają prawa kobiet, i przestańcie tutaj występować z poziomu moralnych autorytetów. Nie macie nic wspólnego z moralnością i autorytetami.